niedziela, 20 października 2013

Nowy blog ! ! !


Założyłam nowego bloga, ale o Harry'm!! Będzie inny od tego. Inna historia, inne odczucia. Jeżeli byście chcieli to serdecznie na niego zapraszam !! http://zmienswezycie.blogspot.com/. Fajnie gdyby wam się spodobał :D Dodawajcie go do obserwowanych, komentujcie. Następny rozdział na tamten blog przewiduję już na prawdę niedługo! Możecie też pytać o cokolwiek na http://ask.fm/Mania_98. Zapraszam kochani xx

Rozdział 7

Zdecydowałam. Przyjęłam propozycję trenerki choć nie było to łatwe. Ona wysłała już moje zgłoszenie i ustaliła wszystko w szkole. Jak pomyślę, że to mój praktycznie ostatni dzień z moimi przyjaciółmi to aż chce mi się płakać. Właśnie teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nie zobaczę ich ogrom czasu.
- Kochanie wstawaj, musisz się ubierać, bo zaraz spóźnisz się do szkoły - moje przemyślenia przerwała mama, która wpadła do mojego pokoju.
- Dobrze mamo już idę - odpowiedziałam, a ta opuściła mój pokój. Ja zabrałam ubrania i poszłam do łazienki. Gotowa zeszłam na dół, na szybko zjadłam śniadanie i pojechałam z tatą do szkoły. Tato po drodze pytał się co mi jest a ja tylko wzdrygałam ramionami lub mówiłam że wszystko w porządku. Gdy wreszcie dojechaliśmy udałam się do szafki po książki, a tam spotkałam moją paczkę.
- Hej Nicole - krzyknęła Ana gdy tylko mnie ujrzała.
- Hej Ana, cześć chłopaki - dodałam bez większego entuzjazmu.
- Co się stało? Jesteś przybita - stwierdził Harry
- Nic się nie stało. To pewnie zmęczenie - odpowiedziałam i wzięłam książki - Idziecie? Zaraz się spóźnimy.
- Tak chodźcie już - powiedział Niall do reszty a sam szybko do mnie podszedł. - Co się dzieje mała?
- Nic, jest ok
- Widzę Nicole, że nie jest. Mi możesz przecież powiedzieć.
- Powiedzieć to ja wam wszystkim coś muszę. Spotkamy się dzisiaj o 16 u was?
- No pewnie. To coś poważnego?
- Zależy jak na to spojrzeć. A i postaraj się żeby Ana też była, okej.?
- Jasne nie ma sprawy, a teraz się uśmiechnij - powiedział obejmując mnie ramieniem, na co lekko się zaśmiałam. W klasie byliśmy dosłownie po minucie a po nas weszła pani od biologii. Wyjątkowo dzisiaj liczyłam na to, że lekcje będą mi się dłużyły, ale ona jak na złość przeleciały bardzo szybko. Lekcje skończyliśmy o trzeciej, więc do domu poszłam tylko zjeść obiad, przebrać się i ruszyłam do domu chłopaków. Drzwi otworzył mi Zayn i oboje udaliśmy się do salonu gdzie siedziała Ana z resztą chłopaków.
- Cześć - powiedziałam cicho
- Hej Niki. Wiem że nie powinnam tak od razu, ale powiesz nam o co chodzi? Wszyscy się tu o ciebie martwimy - powiedziała dziewczyna spoglądając na mnie z pół uśmiechem.
- Eh... bo dostałam propozycję od trenerki, by jechać na obóz taneczny....
- To wspaniale, dlaczego się nie cieszysz? - spytał Harry.
- Poczekaj. J-ja długo się nad tym zastanawiałam - przejechałam wzrokiem po wszystkich w pokoju, a zatrzymałam się na chwilę na oczach Niall'a, który siedział obok mnie. - I w końcu zdecydowałam się że jednak pojadę. Tylko najgorsze jest to że ten obóz trwa aż 7 miesięcy - dokończyłam, a wszyscy normalnie jakby zamarli. Nie bardzo wiedzieli co mają powiedzieć, choć w sumie się nie dziwię. Gdy tak na nich patrzyłam, w moich oczach zebrały się łzy, które po chwili leciały po moich policzkach.
- Ile nam zostało? - spytał strasznie przybity Lou.
- Jeden dzień - powiedziałam a Niall momentalnie wstał i odszedł. Ruszył schodami w górę i poszedł pewnie do swojego pokoju, bo było słychać głośny trzask drzwiami. Spojrzałam zdezorienotowana na wszystkich, ale gdy zobaczyłam, że Ana płacze to szybko zareagowałam.
- Ana proszę cie, nierób tego. Nie chcę żebyś płakała. - powiedziałam i poszłam ją przytulić, ale w końcu wyszło na to że ja też się popłakałam. Chłopcy podeszli do nas i zrobiliśmy grupowego miśka.
- Słuchajcie ja może pójdę zobaczyć co z Niall'em? Nie chcę się z nim kłócić dzisiaj - powiedziałam do reszty i udałam się do pokoju chłopaka. Cicho zapukałam i nie czekając na odpowiedź weszłam, a tam zobaczyłam siedzącego na łóżku przyjaciela z głową schowaną w dłoniach.
- Niall? - spytałam cicho i powoli do niego podeszłam. On nic nie odpowiedział - Słuchaj, nie wiem dlaczego jesteś zły na mnie, ale...
- Dlaczego nie powiedziałaś tego wcześniej? - spytał podnosząc głowę, a w jego oczach wyraźnie był widoczny smutek i żal.
- Czego? Tego, że wyjeżdżam? Sama do wczorajszego wieczora nie wiedziałam czy w ogóle pojadę. Ale zdecydowałam, że tak. Przez prawie dwa tygodnie, zeszło mi na myśleniu o tym wszystkim.
- Ale dlaczego wcześniej nie powiedziałaś, że dostałaś taką propozycję?
- Bo cholernie nienawidzę pożegnań. Byłam przekonana że jeśli się o tym dowiecie będziecie kazali mi jechać, a potem będziemy odliczać dni które nam jeszcze zostały. Ja tego po prostu nie chciałam. Nadal nie chcę się z wami żegnać na tak długo. Na prawdę nie jest mi łatwo zostawiać was i rodzinę na aż siedem miesięcy, ale to też szansa dla mnie żeby sprawdzić się w tym. Równie dobrze mogę sobie nie dać tam rady i wrócić wcześniej albo....
- Być najlepszą i nigdy tu nie wrócić -  dokończył Niall za mnie choć ja nie miałam tego na myśli.
- Niall posłuchaj - zaczęłam i usiadłam koło chłopaka - Tu w Londynie mam rodzinę, was, ciebie. Jesteś moim najlepszym przyjacielem i zawsze tu wrócę. To tylko obóz żebym mogła się podszkolić, więc czy tego chcesz czy też nie ja tu wrócę.
- Wolałbym żebyś nie wyjeżdżała, ale rozumiem cię. Ale mam nadzieję, że nie zerwiemy kontaktu, prawda?
- Jesteście moimi przyjaciółmi, nie mogłabym tego zrobić. A teraz proszę cię nie utrudniaj mi tego i się już nie obrażaj, okej.?
- Ja się nie obraziłem, tylko bałem się że cię stracę, stracimy wszyscy.
- N-I-G-D-Y! - przeliterowałam wyraźnie, a on mocno do siebie przytulił.
- Będę tęsknił - szepnął mi do ucha.
- Ja też i to bardzo - odpowiedziałam i wyszłam z jego uścisku - A teraz chodź coś porobić. Zabawmy się jakoś przed moim wyjazdem - zaproponowałam a on pociągnął mnie za rękę wyprowadzając ze swojego pokoju i kierując się do salonu, gdzie nadal była reszta
- Co wy na to żeby iść do wesołego miasteczka? - zaproponował Irlandczyk, a wszyscy poparliśmy jego propozycję i ruszyliśmy do samochodów. Zauważyłam też że wpadła Daniell, dziewczyna Liam'a. Swoją drogą jest bardzo sympatyczną osobą i też jest tancerką, tylko bardziej doświadczoną niż ja. Droga zajęła nam może 20 minut, a gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam największe wesołe miasteczko jakie w życiu widziałam.
- Co boisz się? - zapytał mnie Harry, który stanął obok mnie.
- To. Jest. MEGA!! Dalej chodźcie - krzyknęłam i ciągnąc chłopaka za rękę ruszyliśmy w stronę wejścia. Po kupieniu biletów mogliśmy wchodzić na wszystko na co tylko chcieliśmy. Na pierwszy ogień poszła ogromna kolejka, z jakimiś zawijasami i takie tam. W pierwszym wagoniku siedział Zayn i Ana, za nimi ja z Niall'em, potem Harry i Lou a za nimi Dan i Liaś. Przejazd był bombowy. Razem z Niall'em darliśmy się chyba najgłośniej ze wszystkich. Po tym poszliśmy na samochodziki, do domu strachów, na lustra i innego typu rzeczy. Teraz jemy hot-dogi i odpoczywamy bo strasznie się nabiegaliśmy jak do tej pory.
- Jest ekstra. Fajnie że tu przyjechaliśmy - powiedziałam i napiłam się coli.
- Tak, jest mega - poparła moje zdanie Ana - została nam jeszcze ta największa kolejka. Nie wiem jak wy ale ja się trochę boje.
- Czego tu się bać Ana? To będzie świetna zabawa - powiedziałam do przyjaciółki.
- Ty to się chyba niczego stąd nie boisz, na wszystko lecisz jako pierwsza - stwierdził Lou śmiejąc się przy tym.
- Bo ja kocham wesołe miasteczka. Kiedy na to pójdziemy? - pytałam, bo chciałam już siedzieć w tej kolejce.
- Jak wszyscy zjedli to możemy nawet teraz - powiedział Niall i wszyscy ruszyli w kierunku giganta. Siedziałam znowu z Niall'em z czego się cieszę, bo z nim jest świetna zabawa.
- Boisz się? - zapytał
- Szczerze? Tylko troszeczkę, bo tak jakby mam lęk wysokości, ale uwielbiam takie rzeczy i dzięki nim to pokonuje - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Ta kolejka była na serio OGROMNA.
- Daj rękę, będziesz się mniej bała - powiedział chłopak i wyciągnął swoją rękę w moim kierunku, a ja od razu ją chwyciłam i się do niego uśmiechnęłam. Po chwili poczułam jak ruszamy i lekko zacisnęłam rękę, ale potem już nie czułam tego minimalnego strachu i świetnie się bawiłam. Gdy zjazd się skończył, moje gardło strasznie bolało, ale nie żałowałam tego. Pojechaliśmy z powrotem do domu, bo byliśmy wykończeni.
- Nicole idziesz jutro do szkoły? - zapytał Lou.
- Nie, nie idę. A co Lou'i? - spytałam odwracając się do niego.
- Bo może byś u nas spała dzisiaj? My też najwyżej nie pójdziemy jeden dzień do szkoły. Ana tez będzie prawda?
- Jak Nicole zostaje to ja też - odpowiedziała szybko Ana.
- Nie będę wam przeszkadzać?
- No co ty - natychmiastowo odpowiedział Harry.
- To jeżeli Niall możesz podjedz do mnie, wezmę tylko rzeczy i powiem rodzicom. - poprosiłam chłopaka.
- Nie ma sprawy - uśmiechnął się do mnie i ruszył do mojego domu. Gdy byliśmy to powiedziałam żeby jechali a ja zaraz tam dotrę, ale Niall powiedział, że samej mnie nie puści i teraz to Lou robił za kierowcę, bo jechali jeszcze do Any, a Niall został ze mną.
- Hej mamo, hej tato - krzyknęłam gdy tylko przekroczyłam próg domu.
- No hej kochanie, cześć Niall - powiedział mój tato na nasz widok. Spojrzał na mnie i śmiesznie poruszył brwiami na co wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Nie tato, to nie to o czym myślisz, po prostu przyszłam wziąć parę rzeczy bo chłopcy chcieli żebym została u nich na noc skoro pojutrze wyjeżdżam. Mogę prawda? - zapytałam
- Jeśli to nie problem to oczywiście. Tylko grzecznie mi tam - pogroził dla zabawy palcem i udał się do kuchni, a ja z przyjacielem udaliśmy się do mnie. Do torby spakowałam piżamę, ubrania na jutro i coś luźniejszego, żebym mogła się przebrać jak u nich będziemy. Z łazienki wzięłam jeszcze kosmetyczkę i byłam gotowa.
- No, możemy iść - uśmiechnęłam się do Irlandczyka.
- Wziąć torbę?
- Nie, poradzę sobie - odpowiedziałam i poszliśmy. Po drodze gadaliśmy o wszystkim, o naszych innych pasjach oprócz śpiewu i gry w przypadku Niall'a i tańca w moim przypadku. Na takim gadaniu minęła nam droga do ich domu. Tam zastaliśmy wszystkich w kuchni gadających, śmiejących się i nawet gotujących.
- Hej ludu! Co tam? Co będziemy robić? - zapytałam
- Mamy w planach oglądanie horrorów. I czy wam się to podoba czy nie zdania nie zmienimy - odpowiedział mi Loui i wystawił język.
- Ale jak nie będę mogła spać to ciebie będę męczyła, zobaczysz - odgryzłam się.
- A jak śpimy? - zapytała Ana
- No nie wiem, a jak chcecie?
- Mi jest obojętnie - odpowiedziałam.
- To może w gościnnym? Mamy dwa. W jednym dwa łóżka, a w drugim jedno. To jak?
- Bierzemy ten z dwoma łóżkami? - spytała Ana.
- Mi pasuje - uśmiechnęłam się do dziewczyny - to ja pójdę już zanieść tam swoją torbę.
- Czekaj idę z tobą - powiedziała i pobiegła na korytarz.
- Gdyby coś to wasz jest obok mojego pokoju - powiedział z uśmiechem Niall. Gdy Ana miała już torbę udałyśmy się do ' naszego' pokoju i  wybrałyśmy łóżka. Ja od razu poszłam się przebrać i razem z przyjaciółką poszłyśmy na dół. Tam chłopcy wygodnie się rozsiedli. Chciałam zająć miejsce na fotelu, ale Ana mnie uprzedziła i zostało tylko wolne miejsce koło Niall'a.
- Jak zwykle koło siebie - uśmiechnęłam się.
- To dobrze czy źle? - zapytał.
- No dobrze, nawet bardzo dobrze. Będę miała z kim pogadać jak będę się nudziła, albo jeżeli mogę to się do ciebie pewnie będę większość czasu przytulać ze strachu - podsumowałam
- No pewnie że możesz -  uśmiechnął się co od razu odwzajemniłam. Zayn i Liam 6 misek popcornu i dwie butelki napojów. Pierwszym horrorem było " Droga bez powrotu". Byłam tak przerażona, że nie "odklejałam'' się od  Niall'a. Zaczęłam bawić się rękawem od jego bluzki, a potem tak się zapatrzyłam, że nie mogłam oderwać wzroku od telewizora. Co prawda strasznie się bałam, ale byłam też ciekawa co się zaraz stanie. Z przejęcia zaczęłam jeść popcorn i nim się spostrzegłam jego już nie było. Po jakiś 10 minutach horror wreszcie się skończył.
- Ej kto pójdzie mi zrobić jeszcze popcornu? - zapytałam błagając.
- A co boisz się? - dogryzał mi Lou
- Ja?! Ja się nie boje, po prostu.... nie chce mi się - odpowiedziałam miając nadzieję, że uwierzą, ale marnie mi to poszło - No dobra nie to nie. Pójdę sobie sama. Niall idziesz ze mną? - zwróciłam się do przyjaciela z błagalnym wzrokiem.
- No pewnie. Chodź - odpowiedział i poszedł ze mną do kuchni - Wiesz, że nie masz się czego bać?
- Wiem, j-ja po prostu tak mam i już - powiedziałam nie patrząc się na niego.
- Jak nie chcesz to nie musimy tego oglądać. Możemy iść równie dobrze do mojego pokoju i obejrzeć coś innego - zaproponował.
- Nie ma takiej potrzeby. Mam ciebie obok więc jest dobrze - uśmiechnęłam się.

***************************************************

Jest i kolejny ;D Wiecie co by mnie ucieszyło?? Chociaż 3 komentarze! Fajnie  by było wiedzieć czy ktoś to czyta i jaka jest jego opinia. Więc jeżeli ci się podoba to SKOMENTUJ !!! To dużo daje ;) Do NN ;>

sobota, 5 października 2013

Rozdział 6

Mam wielki mętlik w głowie. Ta propozycja może trochę namieszać w moim życiu. Z jednej strony bardzo chcę z tego skorzystać, bo to otwiera przede mną nową ścieżkę w życiu, ale z drugiej strony mam szkołę, przyjaciół i rodzinę. Nie chce ich zostawiać i nie chcę z tego zrezygnować. Już sama nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Na tą chwilę nikomu o tym nie będę mówiła, tylko wszystko sobie bardzo dobrze przemyślę. Nie zorientowałam się nawet kiedy doszłam do domu.
- Cześć Mir - powiedziałam do siostry, która właśnie się ubierała - Gdzie się wybierasz?
- Do koleżanek, bo jutro nie będę mogła - odpowiedziała a gdy wypowiadała ostatnie słowa na jej twarz wkradł się grymas.
- Faktycznie - powiedziałam przypominając sobie że jutro jedziemy do cioci, która przeprowadziła się tu jakiś czas temu - To leć. Miłej zabawy.
- Dzięki - odpowiedziała i już jej nie było. Ja za to udałam się do swojego pokoju. Gdy tam dotarłam rzuciłam torbę w kąt, wyjęłam z szafy ubrania i poszłam wziąć prysznic, bo zapach mojego ciała po treningu nie był najlepszy. Po odświeżeniu się włączyłam laptopa, sprawdziłam twitter'a, facebook'a i jeszcze jakieś tam stronki. Nie było nic ciekawego więc wyłączyłam wszystko i myślałam co by tu zrobić. Do chłopaków iść nie mogę, bo są pewnie jeszcze na tym wywiadzie, a Ana wyjechała gdzieś na weekend. Położyłam się na plackiem na łóżku i zastanawiałam się co mogę robić, sama. Stwierdziłam, że najlepszym rozwiązaniem jest oglądanie telewizji, więc zeszłam na dół i najpierw skierowałam się do kuchni, bo trochę zgłodniałam. Postawiłam na tosty z serem. Po około 10 minutach miałam swoje jedzenie, wzięłam jeszcze cole i udałam się do salonu. Tostu z napojem położyłam na stoliku i chwyciłam pilota, aby włączyć telewizor. " Skakałam" po kanałach, aż natrafiłam na film Angus, stringi i przytulanki. Już kiedyś oglądałam ten film, a że bardzo mi się spodobał to postanowiłam go znowu obejrzeć. Jakoś w połowie filmu, gdy zajadałam się już ostatnim tostem mój telefon zawibrował, co oznaczało że dostałam sms'a. Szybko odblokowałam telefon i zobaczyłam, że to sms od Niall'a

Hej mała, co tam słychać? Jak po treningu? xx

Przeczytałam i sama się do siebie uśmiechnęłam, ale przypomniałam sobie propozycję trenerki i moja mina od razu zrzedła.


No hej 'duży' ;p Oglądam film i jem tosty a po treningu meeega zmęczona ;) A jak na wywiadzie? x

Odpisałam przyjacielowi i dosłownie po paru sekundach otrzymałam odpowiedź.


Nadal nas męczą tym wywiadem ;/ mam nadzieję że niedługo wrócimy do domu ;) Miłego oglądania xoxo

Szczerze niekiedy nie rozumiem tych ludzi. One Direction to normalni chłopacy, a oni wiecznie coś od nich wymagają i zadają nieraz naprawdę bezsensowne pytania.

Ouuu... współczuję ;cc Ja mam lepiej, bo siedzę sobie przed telewizorem z TOSTAMI i oglądam film ;D Tylko straaaaaaasznie się bez was nudzę ;( i dziękuje xo

Chętnie bym się z tobą zamienił albo dołączył do ciebie ;) Tu też nudno bez ciebie mała ;pp


Co on ma z tą małą? Chociaż całkiem mi się podoba, że tak do mnie mówi.


Uważaj sobie duży ;p I zapraszam, tylko wątpię że zdążysz, bo jak przyjedziecie to ja będę już pewnie spała ;c

Szkoda że nie mogę zobaczyć się z nimi jutro. Strasznie się do nich przywiązałam przez ten czas i jeden dzień bez nich = stracony dzień.


No niestety, tak już moja praca ;cc i przy okazji słodkich snów xx

Dziękuję xoxo 


Odpisałam i odłożyłam telefon na bok. Film zdążył się już skończyć tak samo jak moje tosty, a po chwili drzwi od domu się otwarły i weszli moi rodzice z Mirandą.

- Hej wam - przywitałam się z nimi
- Hej córcia. Co tam porabiasz? - spytał tata, gdy się do mnie dosiadł.
- Przed chwilą oglądałam film i pisałam z Niall'em
- Z Niall'em powiadasz? - śmiesznie poruszył brwiami na co wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Tato to tylko mój przyjaciel tak samo jak Zayn, Louis Liam czy Harry - dodałam już spokojna.
- Ale to nie z nimi pisałaś - powiedział i wystawił język w moją stronę przy okazji przełączając na jakiś mecz.
- Wiesz co tato - zaśmiałam się i poszłam do mamy do kuchni. Trochę sobie pogadałyśmy i ustaliłyśmy o której mamy jechać do cioci. Wyszło na to że pobudka jest o 9. Poszłam do swojego pokoju wcześniej żegnając się z mamą. Byłam naprawdę padnięta dlatego poszłam spać, tym bardziej że jutro muszę wcześniej wstać. W łazience założyłam swoją piżamę i od razu położyłam się do łóżka.


Kolejny dzień, rano.

Spokojnie sobie spałam do momentu kiedy koło mojej głowy zaczęła grać melodyjka. Pora wstać  pomyślałam i podniosłam swój tyłek z łóżka. Mięliśmy jakąś godzinę do wyjazdu, więc od razu udałam się do łazienki w celu wzięcia prysznicu. Przy okazji umyłam też głowę. Po tych czynnościach dokładnie osuszyłam swoje ciało ręcznikiem, a włosy od razu wysuszyłam. Następnie poszłam do pokoju wybrać ubrania i padło na ten zestaw. Ubrana poszłam z powrotem do łazienki, ale tym razem wyprostować włosy i się pomalować. Ostatni raz przejrzałam się w lusterku i wróciłam do pokoju po torebkę. Wrzuciłam do niej telefon którego tam brakowało i zeszłam na dół. Miranda stała już zniecierpliwiona przy drzwiach i czekała tylko na rodziców.

- Tato daj kluczyki, wezmę młodą już do samochodu - powiedziałam do taty który właśnie obok mnie przechodził. Podał mi kluczyki a młoda wyleciała z domu jak torpeda. Ja trochę wolniej ruszyłam za nią. Właśnie podeszłam do samochodu i go otworzyłam, aż ktoś się odezwał.
- Nicole? Hej - odwróciłam się i zobaczyłam.... Niall'a. Ciekawa jestem co on tu robi. Normalnie to by jeszcze spał.
- Niall? Hej, a co ty tu robisz?
- Przyszedłem do ciebie, bo chciałem pogadać. W końcu wczoraj się nie widzieliśmy.
- To miło z twojej strony, ale dzisiaj tez się raczej nie spotkamy. Jedziemy do cioci i pewnie zostaniemy tam do wieczora - odpowiedziałam z grymasem na buzi.
- A może jak wrócisz to chociaż na chwilę przyjdziesz? Jeżeli nie będziesz zmęczona - zaproponował chłopak - Mogę nawet po ciebie przyjść.
- Z wielką chęcią Niall. Napiszę ci sms'a jak będę wracać - uśmiechnęłam się do niego.
- A tak w ogóle to bardzo ładnie wyglądasz - powiedział patrząc na mnie od góry do dołu, a następnie prosto w moje oczy.
- Dziękuje - odparłam i czułam, że rumieniec wkradł się na moją twarz.
- To jeśli ty jedziesz, to ja będę się już zbierał. Do zobaczenia później - przytulił mnie i dał buziaka w policzek.
- Pa - uśmiechnęłam się a po chwili siedziałam już w samochodzie. Dosłownie minutę później rodzice wsiedli do samochodu i ruszyliśmy. Droga zajęła nam około pół godziny przez które słuchałam muzyki i grałam na telefonie. Podjechaliśmy pod dom i gdy tylko tata zgasił silnik przed dom wyszła ciocia z wujkiem. Melinda pewnie się tapetuje stwierdziłam w myślach i poszłam się przywitać.
- Hej ciociu - powiedziałam do kobiety jednocześnie ją ściskając.
- Hej skarbie, aleś wyrosła - powiedziała gdy już mnie puściła.
- Cześć wujku - jego także przytuliłam.
- Hej Nicole, wyładniałaś ci powiem - odpowiedział i przyjaźnie się uśmiechnął.
- Dziękuje - odpowiedziałam a po chwili siedzieliśmy już w salonie. Melinda tak jak myślałam, zajęte była nakładaniem tynku na twarz. My siedzieliśmy tam już dobre pół godziny a ona dopiero po tym czasie zaszczyciła nas swoją obecnością. Melinda to jedna z moich dwóch kuzynek. Ma 17 lat i jest meeeeeeeega tapeciarą. Nosi krótkie spódniczki, szpile i bluzki z duuuuużym dekoltem. Czyli podsumowując, typowa barbie. Osobiście nienawidzę takich osób, a ona wchodzi w ich skład. u siostry taty spędziliśmy już jakieś 3 godziny a mi się bardzo nudziło i do tego Melinda zaczęła wszystkim opowiadać o......... SOBIE. Miałam jej serdecznie dosyć. Już sama nie wiedziałam gdzie mam oczy podziać, żeby tylko na nią nie patrzeć wiec stwierdziłam że popiszę sobie trochę z Niall'em.

Hej Niall. Co tam ? PROSZĘ RATUJ MNIE STĄD!!! ;OOOOO

Wysłałam wiadomość i po chwili już dostałam odpowiedź.

No hej mała. Tutaj straszna nuda ;cc Co się stało? Ciocia cię dopadła? hahaha ;p

Gorzej! Kuzynka barbie się stała! Ona jest jakieś rypnięta na maksa. Od 2 godzin nawija o sobie, swoim chłopaku i swojej tapecie na mordzie! Mam jej dosyć! Chcę już do was wrócić ;cc


Współczuje ;c Przeżyjesz i niedługo u nas będziesz więc spokojnie ;D


No mam nadzieję że przeżyję. Do zobaczenia później xo

Wysłałam już ostatniego sms'a a Melinda w końcu skończyła pieprzyć, bo poszła do swoich psiapsiółek. Gdy ona wyszła, ciocia przyniosła kolację, a po niej w końcu pojechaliśmy do domu. Gdy byliśmy już jakieś 10 minut drogi od niego napisałam do Niall'a że wpadnę do nich za jakieś 20 minut. W domu od razu poszłam się przebrać w coś wygodniejszego i a poza tym zrobiło się zimno. Gotowa zeszłam na dół, powiedziałam mamie że idę do chłopaków i wyszłam. Po 10 minutach byłam już u nich pod drzwiami które otworzył mi Lou.
- Hej Niki - powiedział po czym mocno mnie przytulił.
- Hej Lo....Aaaa!! - nie zdążyłam dokończyć, ponieważ Louis przerzucił mnie sobie przez ramie, kopnął drzwi żeby się zamknęły i jak sądzę udał się do salonu. Usłyszałam śmiechy więc byłam już pewna że jesteśmy w salonie.
- Lou'i puść mnie. Proszę - błagałam a on od razu postawił mnie na ziemię - Hej wam - powiedziałam do reszty i poszłam zająć jedyne wolne miejsce, które było obok irlandczyka.
- Hej duży - uśmiechnęłam się do chłopaka.
- Hej mała, jak tam kuzynka.? - zaśmiał się.
- Ani mi nie mów, ona jest okropna. Na jej twarzy to najlepsza łopata by się połamała - podsumowałam na co się zaśmiał. Całą grupą sobie pogadaliśmy do późna, bo w końcu się nie widzieliśmy dwa dni. Było koło 23 kiedy postanowiłam się już zbierać do domu.
- No kochani fajnie było, ale muszę się już zwijać - zakomunikowałam przyjaciołom.
- Odprowadzę cię. Nie będziesz wracać sama o tej porze do domu - powiedział Niall i razem wyszliśmy z domu wcześniej się żegnając. Po drodze sobie pogadaliśmy, pośmialiśmy i wgl.
- Dzięki za odprowadzenie - uśmiechnęłam się patrząc na niego.
- Zawsze do usług. Wiesz ciesze się że się spotkaliśmy. Wszyscy zyskaliśmy wspaniałą przyjaciółkę - odpowiedział parząc mi w oczy, a ja oczywiście spaliłam buraka.
- Jej Niall ja też się bardzo cieszę że was poznałam - odpowiedziałam.
- Dobra leć już bo będziesz chora, a tego nie chcę. Dobranoc słodkich snów mała - przytulił mnie mocno i trzymał przez jakiś czas, a gdy się odsuwał dał mi jeszcze buziaka w policzek.
- Dobranoc Niall - powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi, przy nich się jeszcze odwróciłam pomachałam mu i zamknęłam je. Od razu skierowałam się do pokoju, przebrałam piżamę i poszłam spać, bo naprawdę byłam zmęczona całym dniem.

***********************************************************

Wreszcie napisałam ten rozdział. Czekał ktoś na niego wgl? ;)

Mam do was kochani prośbę, jeżeli to czytacie to proszę was bardzo żebyście zostawili po sobie komentarz. Z oceną pozytywną lub negatywną. Naprawdę mi na tym zależy.


CZYTASZ = SKOMENTUJ PROSZĘ XOXO

DO NN

UZUPEŁNIŁAM ZAKŁADKĘ ' BOHATEROWIE' WIĘC MOŻECIE WPAŚĆ ;)

czwartek, 5 września 2013

The Versatile Blogger

Hej kochani! Otrzymałam nominację i po lekkim ''ogarnienciu'' się i krótkich wakacjach, wreszcie na nią odpowiem ;D

Dostałam nominację od Pauliny i BARDZO jej za to dziękuję ;**


ZASADY KONKURSU :

1)  Podziękować nominującemu bloggerowi u niego na blogu.
2) Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu.
3) Ujawnić 7 faktów o sobie.
4) Nominować 15 blogów.
5) Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów. 

7 FAKTÓW O MNIE ;) :

1. Kocham 1D ♥ i Room 94 ;3
2. Uwielbiam siatkówkę ♥
3. To może dziwne, ale lubię pobieranie krwi :D
4. Lubie poznawać nowych ludzi ;)  (więc możecie do mnie zawsze napisać ^^ )
   5. Jeszcze nie wiem gdzie pójdę po gim a to już za rok ;OO   
6. To mój 4 blog o.O ale jeden chyba usunę ;/
7. Chciałabym skoczyć ze spadochronem albo z klifu :D

NOMINOWANE BLOGI : 

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 5

Muzyka. Ja. I taniec. To coś co sprawia, że staje się szczęśliwa. Gdy jeszcze mieszkałam w Polsce uczęszczałam do szkoły tanecznej, ale wiadomo, przeprowadzka do innego kraju i koniec z tańcem. Na szczęście udało mi się namówić rodziców na szkołę taneczną tutaj, w Londynie. Właśnie teraz razem z czwórką innych chłopaków, z którymi trafiłam do grupy prezentujemy swój układ. Na całe szczęście żadne z nas się nie pomyliło i wyszło nam wspaniale. To najlepsza szkoła taneczna tutaj, dlatego na początku dzielą chętnych na grupy a później wybierają tych najlepszych. Po skończonym tańcu poszliśmy na korytarz, ponieważ zostało jeszcze parę grup. Siedziałam zdenerwowana na ławce i okręcałam w rękach swój telefon. Z nikim tak naprawdę teraz nie kontaktowałam, a ocknęłam się dopiero wtedy gdy ktoś wleciał tu z hukiem. Spojrzałam na drzwi i ujrzałam tam 5 świrów razem z Aną.
- Co wy tutaj robicie? - zapytałam będąc nadal w szoku, że oni tu są.
- Twoja mama powiedziała nam, że masz dzisiaj masz szkołę i od tego tańca zależy czy cię przyjmą - powiedział Harry
- Więc my jako twoi przyjaciele postanowiliśmy cię wspierać - dokończył za niego Zayn.
- Dziękuje wam - powiedziałam spoglądając na wszystkich z szerokim uśmiechem. Ana właśnie chciała coś powiedzieć, ale drzwi od sali się otworzyły i i wszyscy stanęli jak oparzeni.
- Solówki zatańczą Jonson, Rose, Michel i Parker. Przygotujcie się - ogłosiła jedna jurorka, a na mojej twarzy można było ujrzeć smutek.
- Hej, nie przejmuj się. Będzie dobrze - powiedział Matt i lekko mnie przytulił. To jeden z chłopaków z mojej grupy. Ja nic nie odpowiedział tylko odwzajemniłam się bladym uśmiechem.
- To ja idę się przygotować - powiedziałam do przyjaciół.
- Trzymamy kciuki kochana - krzyknęła Ana, a ja weszłam na salę. Tańczyłam jako ostatnia, ale tak naprawdę wolałabym mieć to już za sobą. Przed chwilą skończył tańczyć Tom i nadeszła moja kolej. Stanęłam na środku, a po chwili można było usłyszeć już muzykę. Jak nie teraz to nigdy pomyślałam i zaczęłam tańczyć. Gdy skończyłam, zobaczyłam wystające zza drzwi uśmiechnięte twarze moich przyjaciół. Ukłoniłam się i dołączyłam do reszty tancerzy. Po niespełna 5 minutach jury poprosiło nas do siebie na ogłoszenie wyników.
zaczęłam 
- Więc do szkoły dostają się Michel, Rose i Parker. Gratulujemy - powiedziała jurorka, a ja stałam jak wryta. Jej słowa do mnie nie dotarły dopóki ktoś nie zaczął mnie ściskać.
- Wiedzieliśmy że ci się uda - krzyczał Liam.
- Chodź się przebrać i jedziemy to oblać - powiedziała Ana i pociągnęła mnie w stronę szatni, a za nami podążyli chłopacy, którzy zostali przed drzwiami.

- Mamo!  Dostałam się! - krzyknęłam gdy tylko przekroczyłam próg domu. Mama wyszła z kuchni z ogromnym uśmiechem na ustach i mi pogratulowała - a bo jest taka sprawa. Chłopacy z racji tego że mi się udało chcieli iść na imprezę. Mogę?
- No oczywiście, że możesz. Tylko bardzo cię proszę nie pij za dużo - powiedziała.
- Ja w ogólnie nie będę piła, bo jutro mam pierwsze zajęcia. Z resztą ja nie pije i dziękuje - powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam do swojego pokoju. Od razu pobiegłam się wykąpać. Zajęło mi to jakąś godzinę, bo byłam strasznie zmęczona i jakoś nie miałam ochoty wychodzić z tej wanny. Pewnie leżałabym tak dłużej, ale musiałam przygotować się jeszcze na imprezę. Szczelnie owinęłam się ręcznikiem i szybko wyprostowałam włosy. Gdy z nimi skończyłam poszłam po jakiś strój. Jak zawsze nie wiedziałam w co. W końcu udało mi się wybrać strój chociaż nie byłam pewna, czy nie zabiję się w tych butach, no ale trudno. Nałożyłam na siebie ubrania, podkreśliłam oczy czarną kredką, popsikałam się jeszcze perfumami i zeszłam na dół.
- Może być? - zapytałam rodziców wchodząc do salonu
- Ślicznie wyglądasz kochanie - powiedziała mama
- Tylko uważaj na siebie - powiedział tata z wyczuwalnym grymasem na twarzy
- Obiecuję. Pa - pożegnałam się i wyszłam z domu, ponieważ słyszałam dźwięk klaksonu. Przed domem stali moi przyjaciele.
- O Jezusie, Niki wyglądasz.... wow - chłopacy nie mogli się wydukać, a ja się tylko zaśmiałam i dołączyłam do rozbawionej Any. W klubie byliśmy po 10 minutach. Na wejściu uderzyła w nas fala smrodu papierosów i alkoholu. Zajęliśmy sobie całą lożę, a Zayn z Louis'em poszli po jakieś drinki z którymi wrócili po 5 minutach. Mówiłam mamie, że nie będę piła, ale chłopacy nie namówili, bo stwierdzili że to wyjątkowa sytuacja. Oczywiście na jednym drinku się nie skończyło. Pamiętam z tej imprezy tylko tyle, że tańczyłam z każdym z chłopaków, ale to z Niall'em tańczyłam wolnego. Chłopak zachowywał się troszkę dziwnie, ale to pewnie przez alkohol. Przyciągnął mnie do siebie bardzo blisko, objął w tali i kołysał w rytm muzyki.
Ja oparłam ręce na jego ramionach, a głowę ułożyłam na jego torsie. Przez głowę przeleciała mi myśl, jak to by było gdyby Niall nie był tylko moim przyjacielem. Lecz kimś znacznie mi bliższym. STOP! Wykrzyczałam do siebie w myślach i szybko odrzuciłam tę myśl od siebie. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, a ja nie chcę żeby się coś między nami zepsuło. Gdy tylko piosenka się skończyła udaliśmy się do naszej loży i piliśmy drinki za drinkami, a mi w pewnym momencie urwał się film. Rano obudziłam się z ogromnym kacem, ale na 100 % wiedziałam że nie jestem u siebie w sypialni. Na szafce obok stał budzik, który wskazywał 8.30 a ja na 10 miałam pierwsze zajęcia. Wyleciałam z łóżka jak oparzona i przy okazji obudziłam.... Niall'a? Tak, to był on. Ale co my robiliśmy w jednym łóżku, razem?!
- Niall dlaczego spaliśmy w jednym łóżku? Czy my? - pytałam przerażona.
- Wczoraj byłaś tak pijana, że wzięliśmy cię do siebie i płożyłem cie tu, a ty kazałaś mi zostać z tobą. I nie, do niczego nie doszło - wyjaśnił, a ja poczułam, że kamień spadł mi z serca.
- To całe szczęście, tylko teraz cholera nie zdążę na pierwsze zajęcia.
- Ubierz się podwiozę cię do domu - powiedział chłopak.
- Serio? Dzięki - powiedziałam, dałam mu buziaka w policzek i popędziłam do łazienki. Trochę się ogarnęłam i mogliśmy jechać. Pod domem jeszcze raz mu podziękowałam
- Dziękuje że mnie podwiozłeś, nie wiem co bym bez ciebie zrobiła - powiedziałam z uśmiechem
- Nie ma za co. Moge cię jeszcze podwieźć jak chcesz - odpowiedział
- Naprawdę mógłbyś? To chodź poczekasz u mnie w domu - powiedziałam i razem z chłopakiem wyszłam z samochodu. Gdy tylko otworzyłam drzwi podbiegła moja mama.
- Dziecko nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłam - mówiła - dziękuje że ją przenocowaliście - dokończyła patrząc na Nialla.
- Przepraszam mamo. Musze iść się przebrać bo Niall mnie podwiezie na zajęcia. - powiedziałam w stronę mamy, a przyjaciela pociągnęłam za rękę do mojego pokoju. Jak tylko drzwi się zamknęły, podleciałam do szafy w poszukiwaniu ubrać - Nie mam się w co ubrać - jęknęłam zrezygnowana.
- Wy dziewczyny nigdy nie macie się w co ubrać, a w szafie już miejsca nie macie - stwierdził ze śmiechem Niall i podszedł do mojej szafy - Masz i idź się przebierz - powiedział podając mi zestaw. Odwdzięczyłam się szczerym uśmiechem i pobiegłam do łazienki. Wzięłam bardzo szybki prysznic, przebrałam się, uczesałam i byłam gotowa. W pokoju spakowałam jeszcze strój do torby i zeszliśmy na dół.
- Mamo my idziemy, zaraz po treningu wrócę do domu - krzyknęłam będąc przy drzwiach i nie czekając na odpowiedź wyszłam z domu - a wy nie macie żadnego wywiadu albo coś? - spytałam Niall'a już podczas drogi.
- Nic mi o tym nie wiado... - nie dokończył przez dzwoniący telefon. Z tego co usłyszałam to dzwonił Liam, ale dalej nie wsłuchiwałam się w rozmowę tylko zastanawiałam nad dzisiejszymi zajęciami. Z zamyśleń wyrwał mnie łagodny głos przyjaciela.
- Dzwonił Liam i powiedział że za godzinę mamy wywiad, więc nie będę mógł cię odebrać - wyjaśnił
- Nic się przecież nie stało. I tak jestem ci już wdzięczna, że mnie podwozisz - uśmiechnęłam się - dziękuje jeszcze raz - powiedziałam, ponieważ właśnie byliśmy na miejscu. Dałam chłopakowi buziaka w policzek i wysiadłam z samochodu. W szatni szybko się przebrałam i poszłam na salę gdzie spotkałam chłopaków. Postanowiłam zatańczyć sobie coś na rozgrzewkę. Wybrałam muzykę i zatańczyłam. Gdy zaczęłam dołączył do mnie jakiś chłopak, co mnie bardzo zdziwiło. Ale później okazało się że to mój dobry przyjaciel, który chodził ze mną do szkoły tanecznej w Polsce i tam właśnie tańczyłam z nim ten układ. Kiedy skończyliśmy ktoś zaczął bić brawo. Odwróciłam się a za mną stała nauczycielka.
- Bardzo fajnie wam to wyszło - pochwaliła nas, a po chwili uczyliśmy się układu. Byliśmy tak zmobilizowani, że w ten jeden dzień się go nauczyliśmy. Na koniec zatańczyliśmy jeszcze raz i mogliśmy iść do domu. Byłam już przy drzwiach, gdy nagle zawołałam mnie nauczycielka.
- Słuchaj Nicole, jesteś bardzo utalentowana. Świetnie czujesz się w tańcu i to widać, dlatego mam dla ciebie propozycję...

************************************************************************
Wreszcie go napisałam ! Długo się z nim męczyłam i nie jestem z niego zadowolona.

Pojawiła się propozycja dla Niki. Jakieś sugestie co to może być? ;)
BARDZO PROSZE O KOMENTARZE <33

poniedziałek, 15 lipca 2013

NOWY BLOG ! ! !

Razem z Pauliną i Julią postanowiłyśmy założyć bloga z imginami :D

Będą one nie tylko o One Direction ale także o .... WAMPIRACH! ! ! :D

Będą i długie i krótkie imaginy i niekiedy nawet może połączymy chłopców z 1D z wampirami :))

Serdecznie was zapraszam :** A tu macie linka : http://imagine-world-byvampire1d.blogspot.com/

Mam nadzieję, że wpadniecie :D

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 4

- Nicole ktoś do ciebie - powiedział tata, gdy otworzył drzwi.
- Do mnie? - spytałam sama siebie. Wstałam od stołu i podeszłam do drzwi, w których ujrzałam Niall'a - Co ty tutaj robisz?
- Hej, przyszedłem po ciebie, bo pomyślałem, że może pójdziemy razem do szkoły - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Eee... no to wejdź - powiedziałam i wpuściłam go do środka, a sama poszłam po plecak i do rodziców - Tato ja dzisiaj pójdę z Niall'em do szkoły.
- No dobrze. O której będziesz w domu? - spytał.
- Nie wiem jeszcze o której kończę. Paa - odpowiedziałam i poszłam do Niall'a.
- Idziemy? - zapytał chłopak.
- Tak, tak chodź - odpowiedziałam mu i ruszyliśmy do szkoły.
- To co u ciebie słychać? - Niall przerwał tą niezręczną ciszę.
- Ogólnie to.. - nie dokończyłam, ponieważ zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam że to moja najlepsza przyjaciółka, więc od razu odebrałam - Hej kochanie. Co słychać?....

# Oczami Niall'a

- Ogólnie to..- nie dokończyła, ponieważ zadzwonił jej telefon - Hej kochanie. Co słychać? - przywitała się z kimś. Zgaduję, że to jej chłopak. Myślałem, że nikogo nie ma. Że będę miał u niej szanse, a teraz to wszystko przepadło. Mimo, tego że znamy się ze dwa dni, to ja już coś do niej poczułem. Nie wiem czy się zakochałem, czy zauroczyłem, ale na pewno coś z tych rzeczy. Może uda mi się coś zrobić, żeby się pokłócili, albo... HORAN OGARNIJ SIĘ! Skarciłem się w myślach. Nie mogę jej tego zrobić, muszę udawać, że jest tylko moją koleżanką. Będzie ciężko, ale postaram się. Właśnie skończyła rozmawiać i telefon schowała delikatnie do kieszeni. Spojrzała na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami, a ja zaniemówiłem.
- Żyjesz? - zapytała, gdy ja wpatrywałem się w nią bez słowa.
- Eee.. co? A, tak tak - zdołałem odpowiedzieć, a do nas dołączyli chłopacy.

# Oczami Nicole

- Hej chłopaki - przywitałam się z nimi, a ci się dziwnie na mnie spojrzeli.
- Co ci się stało? - zapytał loczek z dziwną miną.
- Ty jesteś dla nas miła? - pytał mulat.
- A co w tym dziwnego? Taka fajna dziewczyna i ma nie być miła? - powiedział im Liam, a do mnie szeroko się uśmiechnął.
- Przepraszam, że wczoraj taka byłam, ale tamten plastik mnie wkurzył. Przeważnie jestem milsza - odpowiedziałam i ciepło się uśmiechnęłam.
- Nic się przecież nie stało. Następnym razem my staniemy w twojej obronie - powiedział Zayn, przy okazji pokazując coś podobnego do karate. Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Wiesz Zayn to nasz tak Bad Boy - odpowiedział z lekkim rozbawieniem Louis, a ja wybuchnęłam śmiechem. W dobrych humorach doszliśmy do tej jakże cholernie nudnej szkoły. Na pierwszy ogień szła matematyka, czyli najgorsze co może być. Wszyscy oprócz mnie mieli już swoje książki, więc żeby się nie spóźnić poszliśmy w strone mojej szafki. Na miejscu do chłopaków podeszła jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna i z wyglądu też miła. Każdego po kolei przytuliła i po chwili spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Hej, jestem Ana - powiedziała i wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Hej, Nicole. Miło cię poznać. Przyjaźnicie się? - spytałam dziewczyny pokazując przy okazji na chłopaków stojących, za nią.
- Tak znam tych debili od trzech lat, a nadal zachowują się jak na początku - powiedziała ze śmiechem, ponieważ chłopcy oburzyli się na jej słowa - są jak takie duże dzieci.
- Aham. To fajnie wiedzieć, z kim się zadaję - uśmiechnęłam się do niej- idziemy? Musze sobie zająć miejsce.
- Możesz usiąść ze mną - zaproponowała Ana, na co od razu się zgodziłam. Wzięłam książkę, zamknęłam szafkę i mogliśmy iść. Boże co to był za koszmar! Baba od matmy wygląda centralnie jak czarownica. Ma duży, garbaty nos do tego czarne włosy i stare długie sukienki. Jak ktoś piśnie choćby słowem, to trzaska tym swoim kijem, czy czymś tam. Po matmie na szczęście były już luźniejsze lekcje typu angielski,wf czy biologia. Na biologi usiadłam z Harrym, co było potwornym błędem. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś tak zboczonego jak on. Ale dobre było, w tym to że całą lekcje płakałam ze śmiechu. Lekcje skończyły się o 14. Całą siódemką wyszliśmy przed szkołę i oczywiście towarzyszył nam śmiech dopóki nie podeszła blondi.
- Hej Niall'erku. Co słychać skarbie? - powiedziała do Niall'a i zaczęła się do niego przytulać. Niall stał z szeroko otwartymi oczami i patrzył na nas takim wzrokiem, który błagał o ratunek.
- Nie widzisz, że on cie nie chce? - spytałam.
- A ciebie kto pytał o zdanie? - powiedziała znacznie się do mnie zbliżając.
- On błagał o ratunek, a ja mu się nie dziwie. Bo gdyby do mnie takie gówno jak ty się zbliżało, to bym wiała jak najdalej - odpowiedziałam, a ona popatrzyła się na mnie zabójczym wzrokiem i poszła.
- Dzięki Nicole - powiedział chłopak z uśmiechem
- Spoko. Dobra ja spadam. Pa wam - odpowiedziałam i się pożegnałam.
- Poczekaj, odprowadzimy cię - powiedział Harry - a tak przy okazji, to robimy dzisiaj impreze. Wpadniesz?
- No sama nie wiem.
- Nie daj się prosić - powiedział z uśmiechem Zayn.
- No okej, przyjdę - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam - a ty też będziesz? - spytałam jeszcze Any
- Obowiązkowo - zapewniła i pożegnawszy się ruszyła w swoją stronę. Do domu odprowadzili mnie chłopcy, a Louis co chwile robił sobie żarty. Ten chłopak ma niesamowite poczucie humoru. Pod domem się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Przed drzwiami zapomniałam, że nie wiem gdzie oni mieszkają. Co ze mnie za idiotka! Stwierdziłam w myślach i szybko się odwróciłam.
- Chłopaki! - krzyknęłam, a ci jak na rozkaz się odwrócili - nie wiem gdzie mieszkacie - powiedziałam, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Bądź gotowa na 20, przyjadę po ciebie - krzyknął uśmiechnięty Niall. Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam do domu - Hej, już jestem!
- No hej, Jak w szkole? - spytał tata siedząc na kanapie w salonie.
- Zabawnie, ale baba od matmy to jakiś koszmar - zaśmiałam się - Jest mama?
- Tak szykuje obiad w kuchni - odpowiedział i uśmiechnął się ciepło w moją stronę.
- Kochanie możesz pójść po Mirandę? Za 5 minut obiad będzie gotowy - poprosiła mama, wychylając się z kuchni. Ja nie odpowiedziałam, tylko od razu ruszyłam do góry. Miranda siedziała w swoim pokoju i oglądała Disney'a
- Mir chodź na dół, bo obiad za chwilę - powiedziałam zaglądając do jej pokoju. Nie czekając na odpowiedź poszła do siebie szybko się przebrać. W wygodniejszych już ciuchach zeszłam na dół. Gdy powoli kończyliśmy jeść, postanowiłam zapytać rodziców o imprezę.
- Słuchajcie, bo jest taka sprawa - zaczęłam niepewnie - bo moi znajomi organizują dzisiaj imprezę. Mogłabym pójść? - dokończyłam, prawie na jednym wdechu.
- Konieczna jest ta impreza? - zapytał tato z pretensjami.
- Nie, no pewnie że nie. Lepiej będzie jak zostanę w domu, bez znajomych. Będę przesiadywać dzień i noc nad książkami i z nikim się nie będę kontaktować. Bo po co? - odpowiedziałam, niezbyt miłym tonem głosu.
- Oj Josh, ona ma racje. Powinieneś się cieszyć, że ma nowych znajomych - powiedziała mama do taty - Ja się kochanie zgadzam - dokończyła z przyjaznym uśmiechem, już w moją stronę.
- Zgoda, ale o 01 widzę cie z powrotem - zgodził się tato.
- Dziękuje wam! - prawie wykrzyczałam i przytuliłam rodziców. Talerz odstawiłam do zmywarki i szybko pobiegłam do góry. Była już 15.30 więc postanowiłam wziąć długą i ciepłą kąpiel. Z wanny wyszłam dopiero o 18, bo woda zrobiła się już zimna. W łazience założyłam już bieliznę i w tym poszłam szukać jakieś stroju. Przed szafą spędziłam jakieś pół godziny, aż w końcu wybrałam. Wróciłam do łazienki, wyprostowałam włosy i zrobiłam bardzo delikatny makijaż. Wszystko zajęło mi może jakieś 45 minut. No to teraz czas na strój - pomyślałam. Założyłam wcześniej wybrane ubrania i wróciłam do pokoju. Popryskałam się perfumami, wzięłam telefon i zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam i wpuściłam Niall'a do środka.
- Ładnie wyglądasz - stwierdził z uśmiechem.
- Dzięki. Tato, mamo wychodzę! - krzyknęłam do rodziców, a po chwili do nas przyszedł mój tato.
- Masz nie pić i wrócić o 01, jasne?
-Tak tato, pamiętam - odpowiedziałam ze znudzeniem.
- Dostarcz mi ją bezpiecznie do domu - powiedział do chłopaka, a ja myślałam że spalę się ze wstydu.
- Obiecuje - odpowiedział blondyn z pół uśmiechem na ustach.
- Pa tato - powiedziałam na odchodne i wyszłam zamykając drzwi - sorry za niego, ale on tak już ma.
- Jak każdy ojciec.
- W sumie to racja.
- Chodź, bo impreza się już zaczęła - powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu. Po 10 minutach drogi byliśmy na miejscu. Ich dom był OGROMNY! No ale co się dziwić, na tych sąsiednich ulicach, to wszystkie domy takie są. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który pociągnął mnie za rękę w stronę domu.Ludzi było multum, ledwo mogliśmy się przecisnąć, ale jakoś daliśmy radę. W kuchni zastaliśmy całą piątke.
- Hej, dużo macie tych znajomych - zaśmiałam się.
- Połowy i tak nie znamy - odpowiedział ze śmiechem Zayn - chcesz się czegoś napić? Jakiś drink?
- Na razie dziękuje.
- Chodź potańczyć - krzyknęła Ana i pociągnęła mnie na sam środek ' parkietu'. Przetańczyłyśmy razem mnóstwo piosenkę do tego świetnie się bawiąc. Gdy już miałyśmy dosyć, poszłyśmy w miejsce gdzie było mniej ludzi, trochę odpocząć. Miałyśmy dobry widok na parkiet i mogłyśmy patrzeć jak trochę wstawieni chłopcy sobie tańczą. Na początku tańczył Zayn z Harrym. I muszę przyznać, że wyglądało to komicznie. Widać po nich, że są już wstawieni. No ale niech się bawią. Gdy w głośnikach zabrzmiała inna melodia, dołączyła do nich pozostała trójka. Wszyscy oprócz Liam'a byli wstawieni, ale jak widać beż alkoholu też można się bawić. Gdy i ta piosenka się skończyła, chłopcy zakończyli swoje przedstawienie i ruszyli w naszą stronę.
- I jak się bawisz Niki? - zapytał Harry
- Świetnie, ale jak widzę ty lepiej - zaśmiałam się widząc jak przewracają mu się oczy.
- Chodź zatańczyć Niki - powiedział Zayn ciągnąc mnie za sobą na parkiet. Mimo że był pijany, to nie bardzo było to po nim widać. Przetańczyliśmy razem z cztery piosenki i mieliśmy dosyć. Połowa ludzi już pozasypiała na podłodze. Na telefonie zobaczyłam, że jest już za pięć 01 i postanowiłam się zbierać.
- Ja się zbieram, do jutra - powiedziałam żegnając się z nimi.
- Samej cię nie puszcze - powiedział Liam idąc za mną - podwiozę cie do domu.
- To nie problem?
- No co ty - uśmiechnął się szeroko. Poszliśmy do jego auta a po 5 minutach byliśmy u mnie.
- Dzięki Liam. Do zobaczenia - powiedziałam wychodząc z jego auta. Na odchodne mu jeszcze pomachałam i weszłam do domu. Od razu poszłam się przebrać i wykończona całym dniem, padłam na łóżko od razu zasypiając.

**************************************************************
 Jeeeest!! Wreszcie go skończyłam :D Końcówkę zwaliłam masakrycznie ;// ale ważne że rozdział jest ^.^

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
to na serio bardzo motywuje :))

A to nowa bohaterka :



Ana Jones

Przyjaciółka chłopaków, a teraz także Nicole. Bardzo towarzyska, miła i pomocna. Ma bardzo dobre stopnie w szkole.

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 3

Rano smacznie sobie spałam dopóki moja mama nie wparowała do mojego pokoju. Gdy tylko usłyszałam jak drzwi się otwierają, to zakryłam się cała kołdrą.
- Nie ma spania. Wstawaj bo się spóźnisz na pierwszy dzień - powiedziała, odsłoniła okna w pokoju i wyszła.
- Jak ja nienawidzę szkoły - mówiłam pod nosem podnosząc się z łóżka. Z szafy zabrałam ubrania i ruszyłam do łazienki. Tam umyłam zęby, ubrałam się i wyprostowałam włosy. Wchodząc do pokoju zabrałam plecak i telefon i zeszłam na dół na śniadanie.
- Jedz szybko to was zawiozę - powiedział tata czytając gazetę
- A muszę tam iść? Mam dosyć szkoły - marudziłam.
- My w twoim wieku....- mówił tata.
- Tak nie marudziliśmy i skończyliśmy szkołę - dokończyłam razem z moją siostrą, on na nas popatrzył, a mama się zaśmiała.
- Dobra koniec, jedzcie już bo się spóźnicie - powiedziała mama, a my wszyscy wstaliśmy i wyszliśmy z domu udając się do samochodu taty. Po 15 minutach byliśmy pod moją szkołą.
- Dzięki tato - powiedziałam wychodząc i udałam się w stronę tej nędznej szkoły. Od razu gdy weszłam udałam się do sekretariatu i tam załatwiłam sobie plan lekcji i kod do szafki. Szczerze mówiąc to wielka była ta szkoła. Nie bardzo mogłam się połapać gdzie co jest, ale wiedziałam że jest tam wiele pustych lasek. Gdy w końcu znalazłam swoją szafkę, musiałam zmierzyć się z jakimiś typkami, którzy mi ją zastawili.
- Możesz się odsunąć, chcę dojść do swojej szafki - powiedziałam patrząc na chłopaka
- Czyżby nowa w szkole? - spytał odsuwając się.
- A co cie to interesuje? - zapytałam już gdy wyjęłam potrzebne mi książki i zamknęłam szafkę.
- Nie tak ostro mała - odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
- Mała to jest twoja pała - powiedziałam, a jemu szczęka opadła. Na te słowa jego koledzy zaczęli się śmiać, a ja odeszłam udając się w stronę klasy. Zdążył już zadzwonić, a ja jeszcze nie znalazłam klasy. Dopiero dotarłam do niej po 5 minutach, zapukałam w drzwi i weszłam do środka.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie - powiedziałam do nauczyciela na wstępie
- Gdzie się panna szlajała? - zapytał
- Jestem nowa, nie mogłam znaleźć klasy
- Dobrze, usiądziesz z Horan'em, to ten blondyn - powiedział pokazując na chłopaka siedzącego w ostatniej ławce. Nie no ja to mam szczęście. Najpierw wpadł na mnie w sklepie, później dostałam od niego z piłki, a teraz mam z nim jeszcze siedzieć - pomyślałam i udałam się w stronę ławki.
- Hej, znowu się spotykamy - powiedział gdy tylko usiadłam.
- Mnie to jakoś nie cieszy - odpowiedziałam mu i udawałam że skupiam się na lekcji, tylko po to żeby z nim nie gadać. Ten nauczyciel tak przynudzał, że ledwo co udało mi się udawać, ale jakoś dałam radę i jak tylko zadzwonił dzwonek, ruszyłam w stronę drzwi. Teraz miała być godzina wychowawcza, a przerw ma tylko 5 minut, więc od razu udałam się na poszukiwanie klasy. Doszłam do niej akurat na dzwonek i weszłam zajmując sobie miejsce. Po chwili w klasie pojawili się wszyscy wraz z nauczycielką.
- Jak już pewnie wiecie mamy w klasie nową uczennicę, to Nicole Parker. Wiem, że może trudno ci się odnaleźć w tej szkole, dlatego Niall cię oprowadzi, po tej lekcji - powiedziała i pokazała na chłopaka. No nie wytrzymam, znowu one - pomyślałam, ale uśmiechnęłam się do nauczycielki.Całą lekcję przegadała o jakiś głupotach, ale nie bardzo wiem jakich, bo jej nie słuchałam. Po dzwonku wyszłam z klasy, a po chwili dogonił mnie Niall, chyba czy jakoś tak.
- To od czego zaczynamy? - spytał z uśmiechem, a za nim przyszła czwórka chłopaków.
- Od niczego. Sama sobie poradzę - powiedziałam i poszłam, a po chwili jakiś pustak walnął mi z bara
- Uważaj bo się połamiesz tępoto - powiedziałam odwracając się w jej stronę.
- Mówiłaś coś do mnie?
- Jak jesteś głucha to se uszy wyczyść - odpowiedziałam, a za mną stanęła banda tych chłopaków
- Jeszcze raz taki tekst to pożałujesz - powiedziała zbliżając się do mnie
- Weź już tyle nie mów bo ci się zęby spocą - gdy to usłyszeli to zaczęli się śmiać.
- Uważaj bo zaraz twoja buźka zostanie uszkodzona
- Twojej się już bardziej nie da, sorry
- Weź wracaj skąd przybyłaś, nie chcemy tutaj dziwek
- Spójrz w lustro to dziwke zobaczysz
- Wiesz ja się nie puszczam na lewo i prawo, musiałaś to po mamusi odziedziczyć
- Teraz to już przesadziłaś - powiedziałam i już się miałam na nią rzucić, ale ktoś odciągnął mnie do tyłu. Jak się okazało to był Niall, który chwycił mnie w pasie i zaczął cofać się w przeciwną stronę
- Puść mnie! Ja z nią jeszcze nie skończyłam - krzyczałam
- Nie bo jeszcze komuś się krzywda stanie
- Tak! Jej się stanie! Ja tą sukę zabiję - dalej krzyczałam i próbowałam się jakoś wyrwać. Po chwili zostałam uwolniona, ale dopiero tam gdzie nikogo nie było.
- Po coś mnie tu przyciągnął?
- Bo miałem cię oprowadzić, a jak byś jej coś zrobiła to i ja bym musiał tu siedzieć dłużej.
- Dobra nic jej już może nie zrobię, a teraz mogę już iść?
- Nie, miałem cię oprowadzić i to zrobię. Ale teraz poznaj chłopaków. To jest Harry, Louis, Liam i Zayn - powiedział pokazując po kolei na swoich kolegów.
- Masz niezłe teksty Niki - powiedział Zayn?
- Wiem, ale nie mów na mnie Niki
- To jak mam do ciebie mówić?
- No na przykład Nicole?? Serio jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? - odpowiedziałam i spojrzałam na niego
- Dobra skończcie. Chodź pokaże ci szkołę - powiedział Niall i ruszyliśmy. Po zwiedzaniu poszliśmy na resztę lekcji, a o 15 wreszcie mogłam iść do domu. Dotarłam do niego po jakiś 25 minutach. Gdy tylko weszłam, zostawiłam plecak na korytarzu i poszłam do kuchni, gdzie była moja mama.
- Hej mamo
- No hej. I jak tam w szkole? - spytała mieszając coś w garnku.
- No nawet spoko, ale za dużo tam pustaków. Już jedna ma u mnie na pieńku
- Mam nadzieję, że nie będę musiał pojawiać się w szkole?
- No nie wiem, raczej nie - odpowiedziałam i się zaśmiałam. Po chwili miałam już pyszny obiadek przed sobą. Gdy zjadłam, włożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie do pokoju. Na całe szczęście nie miałam nic zadane, więc posiedziałam sobie przed laptopem przed tym przebierając się w dresy i czarną bokserkę. Po jakiś 2 godzinach zgłodniałam, a miałam straszną ochotę na żelki. Zeszłam na dół, ale w szafce ich nie było. Wróciłam się do pokoju, w którym przebrałam się w to i zeszłam na dół. Poprosiłam mamę żeby mi dała mi kasę i poszłam do sklepu. Po 15 minutach robiłam już zakupy, które składały się z żelek, czekolady i dwóch puszek Coli. Biorąc żelki zetknęłam się z kimś ręką. Okazało się że to Niall
- Znowu się tu spotykamy - powiedział z uśmiechem.
- Tak, mieszkasz gdzieś w okolicy?  - zapytałam
- Jakieś 15 minut drogi stąd, a ty?
- Ja też. Wesz co muszę już iść, do zobaczenia jutro w szkole - powiedziałam zabierając paczkę żelek i udałam się do kasy. Kawałek od sklepu ktoś do mnie podbiegł.
- Pomyślałem, że może cię odprowadzę, bo i tak idziemy w tą samą stronę - powiedział Niall
- Jak chcesz - odpowiedziałam i razem ruszyliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim o czym było można. Pod domu mu podziękowałam i zarówno ja jak i on ruszyliśmy w swoje strony. Gdy tylko zamknęłam drzwi pojawił się mój tata.
- Co to był za chłopak? - spytał
- Tato dlaczego mnie podglądałeś?
- Ja wcale nie podglądałem, ja tylko....- zaczął kręcić, chociaż i tak wiedziałam że podglądał
-Dobra dobra, nie tłumacz się. A ten chłopak to kolega z klasy, spotkałam go w sklepie i odprowadził mnie do domu, bo szliśmy w tą samą stronę - wytłumaczyłam mu i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie na laptopie jakiś film i zaczęłam jeść żelki, które niestety szybko się skończyły. Akurat gdy film się skończył, mama zawołała mnie na kolację. Szybko zjadłam, poszłam do siebie przebrać się piżamę i posiedziałam jeszcze trochę na necie, aż zrobiłam się śpiąca. Wyłączyłam laptopa i położyłam się w miękkim łóżku. Nie wiedząc nawet kiedy usnęłam.

***********************************************************

Wreszcie jest ten trzeci :D Trochę czasu zajęło mi pisanie, ale się udało ;)) Przepraszam za błędy i liczę na komentarze :DD Do następnej ^^

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 2

Dzisiaj miałam zamiar się wyspać, ale ktoś oczywiście musiał mi w tym przeszkodzić. Tym kimś była moja siostra, która zaczęła skakać po moim łóżku.
- Co chcesz Miranda? Nie widzisz, że jeszcze śpię? - spytałam, po tym jak już otworzyłam oczy.
- Nie ma płatków, a ja jestem głodna - odpowiedziała i usiadła na łóżku.
- A nie możesz zrobić sobie czegoś innego?
- Nie, pójdziesz do sklepu? Proszę - powiedziała i zrobiła oczy ze shrek'a.
- Oh no dobra, tylko muszę się ubrać  - odpowiedziałam siostrze, a ta wyszła zadowolona z mojego pokoju. Szybko udałam się do łazienki, wzięłam prysznic ubrałam się i zeszłam na dół. Z szafki na korytarzu wzięłam pieniądze i poszłam do salonu, gdzie siedziała moja siostra.
- Mirand ja idę, masz nikomu nie otwierać
- Dobrze, idź już - powiedziała i wróciła do oglądania bajek. Wychodząc zamknęłam dom i ruszyłam do sklepu. Tata jeszcze wczoraj tłumaczył mi gdzie to jest, ale dokładnie nie pamiętałam. Gdy tylko zobaczyłam sklep na horyzoncie, przyspieszyłam kroku. Wchodząc do niego zabrałam koszyki i ruszyłam po potrzebne rzeczy. Miałam już prawie wszystko, tylko brakowało mi nutelli. Przechodziłam właśnie przez jeden rząd regałów, aż ktoś o walnął mi z bara. Obróciłam się wściekła i powiedziałam
- Patrz jak łazisz. Oczu nie masz?
- Przepraszam, nie zauważyłem cię - odpowiedział chłopak z tlenionymi włosami - nic ci nie jest?
- Jak jeszcze widzisz żyję - odpyskowałam i obracając się ruszyłam. Teraz gdy już wszystko miałam udałam się do kasy. Zapłaciłam za zakupy i poszłam do domu. Po niespełna 15 minutach już byłam. Gdy moja siostra mnie tylko zobaczyła, ruszyła biegiem do kuchni i zrobiła sobie śniadanie w postaci płatków z zimnym mlekiem. Ja za to zrobiłam sobie tosty z nutellą i usiadłam przed telewizorem. Strasznie mi się nudziło wiec zaproponowałam siostrze, że się przejdziemy i trochę pozwiedzamy. Miranda od razu się zgodziła i poszła się ubrać. Na dworze zrobiło się cieplej niż rano, dlatego poszłam się przebrać w to i mogłyśmy ruszać. Zwiedzałyśmy już jakiś czas cały czas rozmawiając. Pytałam siostrę czy jej się tu podoba, czy cieszy się z nowej szkoły i w ogóle. Rozmowę przerwał nam mój telefon, okazało się że dzwoni nasza mama
- Tak mamo, co się stało?
- Hej, nic się nie stało, tylko rozmawiałam z tatą i pomyśleliśmy że wybierzemy się może dzisiaj na plaże? W końcu to wasz ostatni dzień wakacji, a jest strasznie gorąco.
- Świetny pomysł mamo. A wy jesteście już w domu?
- Nie zaraz kończę. A gdzie wy jesteście?
- No byłyśmy się z Mirandą przejść i właśnie wracamy do domu, więc od razu się przebierzemy
- Okej kochanie, my niedługo będziemy. Pa
- Pa - odpowiedziałam i się rozłączyłam, a moja siostra czekała, aż powiem jej o co chodzi
- Chodź młoda, idziemy bo jedziemy z rodzicami na plaże
- Ale fajnie - odpowiedziała i poszłyśmy. Po 10 minutach byłyśmy w domu i od razu poszłyśmy się przebrać. W łazience ubrałam to i zeszłam na dół, ponieważ usłyszałam, że przyszła mama.
- Jedzenie kupiłam już po drodze, więc możesz spakować to do jakiejś torby i wziąć koc, dobrze?
- Już się robi - odpowiedziałam, a mama ruszyła do góry, pewnie w celu przebrania się. Zrobiłam to o co mnie poprosiła i jak skończyłam poszłam po swoją torbę i telefon do góry. Gdy wszystko już miałam zeszłam znowu na dół. Poczekałam jeszcze chwilę na resztę i mogliśmy jechać. Od razu zdjęłam ciuchy i położyłam się z mamą na kocu który przed chwila rozłożyła, a tata z Mirandą poszli do wody. Włożyłam słuchawki do uszu i się opalałam. Nawet nie wiem kiedy mama dołączyła do taty i mojej siostry. Leżałam już tak jakiś czas, aż poczułam jak piłka ląduje na moim brzuchu, a chwile po niej pojawia się właściciel.
- Sorry za to - powiedział blondyn, który już dzisiaj wpadł na mnie w sklepie.
- Nie dość że nie umiesz chodzić, to jeszcze piłki nie potrafisz złapać - odpowiedziałam i usiadłam.
- Naprawdę przepraszam za to i za tamto w sklepie, śpieszyłem się po prostu
- Super, bierz mi to i zejdź mi z oczu - powiedziałam i podałam mu piłkę
- Czemu taka jesteś?
- Jaka niby?
- No taka oschła i zła
- Jestem jaka jestem, a ciebie to raczej nie powinno interesować skoro się nie znamy - odpowiedziałam blondynowi i z powrotem się położyłam - a teraz już idź bo mi słońce zasłaniasz - zrobił tak jak mówiłam. Jezu jak on mnie denerwuje, nie chcę go już więcej spotkać, bo nie wiem co zrobię. Leżałam tak i myślałam, aż poczułam że ktoś mnie niesie i szybko otworzyłam oczy. Okazało się że to mój tata, który chce mnie wrzucić do wody.
- Nie! Tato nie proszę! Ja nie chcę! - krzyczałam, ale na nic. Po chwili wylądowałam już w nie za ciepłej wodzie. Gdy tylko się wynurzyłam zaczęłam go chlapać i wskakiwać mu na plecy. Trochę się pobawiliśmy we wodzie i postanowiliśmy wracać do domu, bo jutro idziemy już do szkoły z młodą. Jak tylko dojechaliśmy poszłam wziąć ciepły prysznic i w piżamie zeszłam na kolację. Moja piżama składała się z krótkich spodenek i za dużej bluzki. Po kolacji poszłam do pokoju i włączyłam lapka. Jak zawsze weszłam na Twittera i Facebooka. Zobaczyłam, czy coś się dzisiaj działo, dodałam jeszcze tweeta i poszłam spać, wcześniej wyłączając komputer.

*****************************************************
No wreszcie jest. Miałam dodać go wcześniej, ale nie było mnie w domu. Jutro postaram się dodać jeszcze jeden, ale nic nie obiecuję. Przepraszam za błędy i zapraszam do komentowania. :))

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 1

Dzisiaj przedostatni dzień wakacji. Właśnie dzisiaj skończy się moje stare życie. Dlaczego? Ponieważ moi rodzice postanowili się wyprowadzić do Londynu. Bardzo podoba mi się to miasto, ale nie rozumiem po co od razu się wyprowadzać. Ja mam tu przyjaciół, szkołę. Z resztą moja siostra to samo. Rodzice mają tu dobrze płatną pracę i niczego nam nie brakuje. Próbowałam ich jakoś przekonać, żebyśmy tu jednak zostali, ale nic to nie dało. Zasnęłam dopiero nad ranem, ponieważ do późna się pakowałam i rozmawiałam z przyjaciółką przez skype'a. Nagle na twarzy poczułam ostre promienie słońca. Od razu wzięłam poduszkę i zakryłam sobie nią twarz
- Wstawaj Nicole, musisz zjeść śniadanie bo niedługo jedziemy - powiedziała moja mama
- Ale ja chcę spać - odpowiedziałam
- Bez gadania kochana. W tej chwili idziesz się ubrać i zaraz widzę cię na śniadaniu - powiedziała i wyszła. Ja niechętnie wzięłam poduszkę z twarzy, podniosłam się i spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina 08.30. Wczoraj na krześle zostawiłam sobie ubrania na dzisiaj. Wzięłam zestaw i udałam się do łazienki, która na szczęście byłą w moim pokoju. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i weszłam do pokoju. Zabrałam swój telefon spod poduszki i schodząc na dół po schodach włożyłam go do tylnej kieszeni. Usiadłam przy stolę, a moja mama podała mi sok i kanapkę z pomidorem.
- Naprawdę musimy się tam przeprowadzać? - zapytałam już chyba po raz setny moich rodziców
- Tak. Zobaczysz będzie fajnie - odpowiedziała mi moja mama
- A co tam ma być fajnego? Nikogo tam nie znam, będę musiała chodzić tam jeszcze do szkoły. Wszystko będzie inaczej.
- Na pewno poznasz kogoś fajnego, znajdziesz nowe koleżanki. A szkoła jak szkoła, przyzwyczaisz się - odezwał się mój tata, czytając jakąś gazetę - tylko nie sprowadzaj do domu chłopaków.
- Tato! Mi chłopacy w głowie nie siedzą.
- No wcale - odezwała się moja młodsza siostra
- Nie odzywaj się ty mała glizdo - powiedziałam a po chwili mój tata zmierzył mnie wzrokiem, al nic nie powiedział. Śniadanie dokończyłam już się nie odzywając. Talerz i kubek włożyłam do zlewu i poszłam do swojego pokoju. Chodziłam w kółko sprawdzając, czy niczego nie zostawiłam, aż do mojego pokoju wszedł mój tato
- Masz wszystko? - spytał
- Tak. Możesz wziąć torbę - powiedziałam a on to zrobił. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i ruszyłam za nim, a po chwili siedziałam już w samochodzie. Na lotnisko dojechaliśmy po 30 minutach. Od razu udaliśmy się na odprawę, a po chwili mogłam siedzieć już w samolocie. Gdy wystartowaliśmy, włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy kiedy moja mama mnie szturchnęła, że lądujemy. Ze wszystkimi bagażami udaliśmy się do jakiegoś samochodu i pojechaliśmy. Podróż trwała jakieś 40 minut, ale mój tyłek zdążył już z cierpnąć.

- No kochane, jesteśmy - powiedział mój tato i wysiedliśmy z samochodu. Gdy zobaczyłam dom, to szczęka mi opadła. Był przecudny. Z resztą w okół znajdowały się same takie piękne i drogie domy.
- Tato, on musiał kosztować fortunę - powiedziałam, będąc cały czas w wielkim szoku
- Dla was wszystko, słońce - odpowiedział i przyjaźnie się uśmiechnął.
Dom był biało - brązowy, dwupiętrowy z garażem. Wszystko z zewnątrz było piękne. Zielona trawa z kwiatkami, drzewa. Razem z walizką weszłam do środka. Po prostu dech w piersiach mi zaparło. Korytarz z dużym holem, kawałek dalej duży salon a obok jadalnia. Wszystko w jasnych kolorach. Kuchnia też była piękna. Drewniane szafki z białymi blatami. Była też wysepka i oczywiście duża lodówka.
- Kochanie idź do swojego pokoju. Ostatni po prawej - powiedział mój tata wchodząc do kuchni. Ja szybko pobiegłam zobaczyć mój pokój. Gdy tylko otworzyłam drzwi, zamarłam. Duże dwuosobowe łóżko stało pod ścianą koło okna. Naprzeciwko wisiał wielki telewizor, na drugiej ścianie było biurko, a obok drzwi. W pokoju były dwie pary drzwi, gdy otworzyłam pierwsze znalazłam garderobę, więc za drugimi musiała się kryć łazienka. Oby dwa te pomieszczenia były duże z czego się oczywiście cieszyłam. Od razu wzięłam się za rozpakowywanie moich ubrań. Skończyła wszystko układać po 2 godzinach i postanowiłam zejść na dół. Mama była akurat w kuchni i przygotowywała kolację.
- Hej mamuś, pomoc ci? - spytałam
- Możesz porozkładać talerze i kubki - odpowiedziała krojąc chleb - i jak ci się podoba?
- Wszystko jest takie piękne i pewnie drogie. Jak na razie dobrze się zapowiada - odpowiedziałam i z uśmiechem usiadłam do stołu.
- Jutro z tatą musimy iść do pracy więc zostaniecie same, dobrze?
- No pewnie. A o której wrócicie?
- Po południu chyba, a co?
- A nic chciałam pozwiedzać
- Postaramy się być jak najwcześniej - odpowiedziała uśmiechając się i położyła kolację na stół. Po chwili w jadalni pojawili się tata z Mirandą i mogliśmy jeść. Gdy skończyłam, odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie. Włączyłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Weszłam na tt i fb. Popisałam chwilę ze znajomymi z Polski i wyłączyłam sprzęt. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka i po 10 minutach smacznie spałam.


***********************************************************************
No to pierwszy rozdział już jest :D Mam nadzieję, że się spodoba i liczę na komentarze ;)

A tu jeszcze zdjęcia
kuchnia :




salon :