- Do mnie? - spytałam sama siebie. Wstałam od stołu i podeszłam do drzwi, w których ujrzałam Niall'a - Co ty tutaj robisz?
- Hej, przyszedłem po ciebie, bo pomyślałem, że może pójdziemy razem do szkoły - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Eee... no to wejdź - powiedziałam i wpuściłam go do środka, a sama poszłam po plecak i do rodziców - Tato ja dzisiaj pójdę z Niall'em do szkoły.
- No dobrze. O której będziesz w domu? - spytał.
- Nie wiem jeszcze o której kończę. Paa - odpowiedziałam i poszłam do Niall'a.
- Idziemy? - zapytał chłopak.
- Tak, tak chodź - odpowiedziałam mu i ruszyliśmy do szkoły.
- To co u ciebie słychać? - Niall przerwał tą niezręczną ciszę.
- Ogólnie to.. - nie dokończyłam, ponieważ zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam że to moja najlepsza przyjaciółka, więc od razu odebrałam - Hej kochanie. Co słychać?....
# Oczami Niall'a
- Ogólnie to..- nie dokończyła, ponieważ zadzwonił jej telefon - Hej kochanie. Co słychać? - przywitała się z kimś. Zgaduję, że to jej chłopak. Myślałem, że nikogo nie ma. Że będę miał u niej szanse, a teraz to wszystko przepadło. Mimo, tego że znamy się ze dwa dni, to ja już coś do niej poczułem. Nie wiem czy się zakochałem, czy zauroczyłem, ale na pewno coś z tych rzeczy. Może uda mi się coś zrobić, żeby się pokłócili, albo... HORAN OGARNIJ SIĘ! Skarciłem się w myślach. Nie mogę jej tego zrobić, muszę udawać, że jest tylko moją koleżanką. Będzie ciężko, ale postaram się. Właśnie skończyła rozmawiać i telefon schowała delikatnie do kieszeni. Spojrzała na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami, a ja zaniemówiłem.
- Żyjesz? - zapytała, gdy ja wpatrywałem się w nią bez słowa.
- Eee.. co? A, tak tak - zdołałem odpowiedzieć, a do nas dołączyli chłopacy.
# Oczami Nicole
- Hej chłopaki - przywitałam się z nimi, a ci się dziwnie na mnie spojrzeli.
- Co ci się stało? - zapytał loczek z dziwną miną.
- Ty jesteś dla nas miła? - pytał mulat.
- A co w tym dziwnego? Taka fajna dziewczyna i ma nie być miła? - powiedział im Liam, a do mnie szeroko się uśmiechnął.
- Przepraszam, że wczoraj taka byłam, ale tamten plastik mnie wkurzył. Przeważnie jestem milsza - odpowiedziałam i ciepło się uśmiechnęłam.
- Nic się przecież nie stało. Następnym razem my staniemy w twojej obronie - powiedział Zayn, przy okazji pokazując coś podobnego do karate. Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Wiesz Zayn to nasz tak Bad Boy - odpowiedział z lekkim rozbawieniem Louis, a ja wybuchnęłam śmiechem. W dobrych humorach doszliśmy do tej jakże cholernie nudnej szkoły. Na pierwszy ogień szła matematyka, czyli najgorsze co może być. Wszyscy oprócz mnie mieli już swoje książki, więc żeby się nie spóźnić poszliśmy w strone mojej szafki. Na miejscu do chłopaków podeszła jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna i z wyglądu też miła. Każdego po kolei przytuliła i po chwili spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Hej, jestem Ana - powiedziała i wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Hej, Nicole. Miło cię poznać. Przyjaźnicie się? - spytałam dziewczyny pokazując przy okazji na chłopaków stojących, za nią.
- Tak znam tych debili od trzech lat, a nadal zachowują się jak na początku - powiedziała ze śmiechem, ponieważ chłopcy oburzyli się na jej słowa - są jak takie duże dzieci.
- Aham. To fajnie wiedzieć, z kim się zadaję - uśmiechnęłam się do niej- idziemy? Musze sobie zająć miejsce.
- Możesz usiąść ze mną - zaproponowała Ana, na co od razu się zgodziłam. Wzięłam książkę, zamknęłam szafkę i mogliśmy iść. Boże co to był za koszmar! Baba od matmy wygląda centralnie jak czarownica. Ma duży, garbaty nos do tego czarne włosy i stare długie sukienki. Jak ktoś piśnie choćby słowem, to trzaska tym swoim kijem, czy czymś tam. Po matmie na szczęście były już luźniejsze lekcje typu angielski,wf czy biologia. Na biologi usiadłam z Harrym, co było potwornym błędem. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś tak zboczonego jak on. Ale dobre było, w tym to że całą lekcje płakałam ze śmiechu. Lekcje skończyły się o 14. Całą siódemką wyszliśmy przed szkołę i oczywiście towarzyszył nam śmiech dopóki nie podeszła blondi.
- Hej Niall'erku. Co słychać skarbie? - powiedziała do Niall'a i zaczęła się do niego przytulać. Niall stał z szeroko otwartymi oczami i patrzył na nas takim wzrokiem, który błagał o ratunek.
- Nie widzisz, że on cie nie chce? - spytałam.
- A ciebie kto pytał o zdanie? - powiedziała znacznie się do mnie zbliżając.
- On błagał o ratunek, a ja mu się nie dziwie. Bo gdyby do mnie takie gówno jak ty się zbliżało, to bym wiała jak najdalej - odpowiedziałam, a ona popatrzyła się na mnie zabójczym wzrokiem i poszła.
- Dzięki Nicole - powiedział chłopak z uśmiechem
- Spoko. Dobra ja spadam. Pa wam - odpowiedziałam i się pożegnałam.
- Poczekaj, odprowadzimy cię - powiedział Harry - a tak przy okazji, to robimy dzisiaj impreze. Wpadniesz?
- No sama nie wiem.
- Nie daj się prosić - powiedział z uśmiechem Zayn.
- No okej, przyjdę - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam - a ty też będziesz? - spytałam jeszcze Any
- Obowiązkowo - zapewniła i pożegnawszy się ruszyła w swoją stronę. Do domu odprowadzili mnie chłopcy, a Louis co chwile robił sobie żarty. Ten chłopak ma niesamowite poczucie humoru. Pod domem się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Przed drzwiami zapomniałam, że nie wiem gdzie oni mieszkają. Co ze mnie za idiotka! Stwierdziłam w myślach i szybko się odwróciłam.
- Chłopaki! - krzyknęłam, a ci jak na rozkaz się odwrócili - nie wiem gdzie mieszkacie - powiedziałam, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Bądź gotowa na 20, przyjadę po ciebie - krzyknął uśmiechnięty Niall. Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam do domu - Hej, już jestem!
- No hej, Jak w szkole? - spytał tata siedząc na kanapie w salonie.
- Zabawnie, ale baba od matmy to jakiś koszmar - zaśmiałam się - Jest mama?
- Tak szykuje obiad w kuchni - odpowiedział i uśmiechnął się ciepło w moją stronę.
- Kochanie możesz pójść po Mirandę? Za 5 minut obiad będzie gotowy - poprosiła mama, wychylając się z kuchni. Ja nie odpowiedziałam, tylko od razu ruszyłam do góry. Miranda siedziała w swoim pokoju i oglądała Disney'a
- Mir chodź na dół, bo obiad za chwilę - powiedziałam zaglądając do jej pokoju. Nie czekając na odpowiedź poszła do siebie szybko się przebrać. W wygodniejszych już ciuchach zeszłam na dół. Gdy powoli kończyliśmy jeść, postanowiłam zapytać rodziców o imprezę.
- Słuchajcie, bo jest taka sprawa - zaczęłam niepewnie - bo moi znajomi organizują dzisiaj imprezę. Mogłabym pójść? - dokończyłam, prawie na jednym wdechu.
- Konieczna jest ta impreza? - zapytał tato z pretensjami.
- Nie, no pewnie że nie. Lepiej będzie jak zostanę w domu, bez znajomych. Będę przesiadywać dzień i noc nad książkami i z nikim się nie będę kontaktować. Bo po co? - odpowiedziałam, niezbyt miłym tonem głosu.
- Oj Josh, ona ma racje. Powinieneś się cieszyć, że ma nowych znajomych - powiedziała mama do taty - Ja się kochanie zgadzam - dokończyła z przyjaznym uśmiechem, już w moją stronę.
- Zgoda, ale o 01 widzę cie z powrotem - zgodził się tato.
- Dziękuje wam! - prawie wykrzyczałam i przytuliłam rodziców. Talerz odstawiłam do zmywarki i szybko pobiegłam do góry. Była już 15.30 więc postanowiłam wziąć długą i ciepłą kąpiel. Z wanny wyszłam dopiero o 18, bo woda zrobiła się już zimna. W łazience założyłam już bieliznę i w tym poszłam szukać jakieś stroju. Przed szafą spędziłam jakieś pół godziny, aż w końcu wybrałam. Wróciłam do łazienki, wyprostowałam włosy i zrobiłam bardzo delikatny makijaż. Wszystko zajęło mi może jakieś 45 minut. No to teraz czas na strój - pomyślałam. Założyłam wcześniej wybrane ubrania i wróciłam do pokoju. Popryskałam się perfumami, wzięłam telefon i zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam i wpuściłam Niall'a do środka.
- Ładnie wyglądasz - stwierdził z uśmiechem.
- Dzięki. Tato, mamo wychodzę! - krzyknęłam do rodziców, a po chwili do nas przyszedł mój tato.
- Masz nie pić i wrócić o 01, jasne?
-Tak tato, pamiętam - odpowiedziałam ze znudzeniem.
- Dostarcz mi ją bezpiecznie do domu - powiedział do chłopaka, a ja myślałam że spalę się ze wstydu.
- Obiecuje - odpowiedział blondyn z pół uśmiechem na ustach.
- Pa tato - powiedziałam na odchodne i wyszłam zamykając drzwi - sorry za niego, ale on tak już ma.
- Jak każdy ojciec.
- W sumie to racja.
- Chodź, bo impreza się już zaczęła - powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu. Po 10 minutach drogi byliśmy na miejscu. Ich dom był OGROMNY! No ale co się dziwić, na tych sąsiednich ulicach, to wszystkie domy takie są. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który pociągnął mnie za rękę w stronę domu.Ludzi było multum, ledwo mogliśmy się przecisnąć, ale jakoś daliśmy radę. W kuchni zastaliśmy całą piątke.
- Hej, dużo macie tych znajomych - zaśmiałam się.
- Połowy i tak nie znamy - odpowiedział ze śmiechem Zayn - chcesz się czegoś napić? Jakiś drink?
- Na razie dziękuje.
- Chodź potańczyć - krzyknęła Ana i pociągnęła mnie na sam środek ' parkietu'. Przetańczyłyśmy razem mnóstwo piosenkę do tego świetnie się bawiąc. Gdy już miałyśmy dosyć, poszłyśmy w miejsce gdzie było mniej ludzi, trochę odpocząć. Miałyśmy dobry widok na parkiet i mogłyśmy patrzeć jak trochę wstawieni chłopcy sobie tańczą. Na początku tańczył Zayn z Harrym. I muszę przyznać, że wyglądało to komicznie. Widać po nich, że są już wstawieni. No ale niech się bawią. Gdy w głośnikach zabrzmiała inna melodia, dołączyła do nich pozostała trójka. Wszyscy oprócz Liam'a byli wstawieni, ale jak widać beż alkoholu też można się bawić. Gdy i ta piosenka się skończyła, chłopcy zakończyli swoje przedstawienie i ruszyli w naszą stronę.
- I jak się bawisz Niki? - zapytał Harry
- Świetnie, ale jak widzę ty lepiej - zaśmiałam się widząc jak przewracają mu się oczy.
- Chodź zatańczyć Niki - powiedział Zayn ciągnąc mnie za sobą na parkiet. Mimo że był pijany, to nie bardzo było to po nim widać. Przetańczyliśmy razem z cztery piosenki i mieliśmy dosyć. Połowa ludzi już pozasypiała na podłodze. Na telefonie zobaczyłam, że jest już za pięć 01 i postanowiłam się zbierać.
- Ja się zbieram, do jutra - powiedziałam żegnając się z nimi.
- Samej cię nie puszcze - powiedział Liam idąc za mną - podwiozę cie do domu.
- To nie problem?
- No co ty - uśmiechnął się szeroko. Poszliśmy do jego auta a po 5 minutach byliśmy u mnie.
- Dzięki Liam. Do zobaczenia - powiedziałam wychodząc z jego auta. Na odchodne mu jeszcze pomachałam i weszłam do domu. Od razu poszłam się przebrać i wykończona całym dniem, padłam na łóżko od razu zasypiając.
**************************************************************
Jeeeest!! Wreszcie go skończyłam :D Końcówkę zwaliłam masakrycznie ;// ale ważne że rozdział jest ^.^
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
to na serio bardzo motywuje :))
A to nowa bohaterka :
- To co u ciebie słychać? - Niall przerwał tą niezręczną ciszę.
- Ogólnie to.. - nie dokończyłam, ponieważ zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam że to moja najlepsza przyjaciółka, więc od razu odebrałam - Hej kochanie. Co słychać?....
# Oczami Niall'a
- Ogólnie to..- nie dokończyła, ponieważ zadzwonił jej telefon - Hej kochanie. Co słychać? - przywitała się z kimś. Zgaduję, że to jej chłopak. Myślałem, że nikogo nie ma. Że będę miał u niej szanse, a teraz to wszystko przepadło. Mimo, tego że znamy się ze dwa dni, to ja już coś do niej poczułem. Nie wiem czy się zakochałem, czy zauroczyłem, ale na pewno coś z tych rzeczy. Może uda mi się coś zrobić, żeby się pokłócili, albo... HORAN OGARNIJ SIĘ! Skarciłem się w myślach. Nie mogę jej tego zrobić, muszę udawać, że jest tylko moją koleżanką. Będzie ciężko, ale postaram się. Właśnie skończyła rozmawiać i telefon schowała delikatnie do kieszeni. Spojrzała na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami, a ja zaniemówiłem.
- Żyjesz? - zapytała, gdy ja wpatrywałem się w nią bez słowa.
- Eee.. co? A, tak tak - zdołałem odpowiedzieć, a do nas dołączyli chłopacy.
# Oczami Nicole
- Hej chłopaki - przywitałam się z nimi, a ci się dziwnie na mnie spojrzeli.
- Co ci się stało? - zapytał loczek z dziwną miną.
- Ty jesteś dla nas miła? - pytał mulat.
- A co w tym dziwnego? Taka fajna dziewczyna i ma nie być miła? - powiedział im Liam, a do mnie szeroko się uśmiechnął.
- Przepraszam, że wczoraj taka byłam, ale tamten plastik mnie wkurzył. Przeważnie jestem milsza - odpowiedziałam i ciepło się uśmiechnęłam.
- Nic się przecież nie stało. Następnym razem my staniemy w twojej obronie - powiedział Zayn, przy okazji pokazując coś podobnego do karate. Tak mi się przynajmniej wydawało.- Wiesz Zayn to nasz tak Bad Boy - odpowiedział z lekkim rozbawieniem Louis, a ja wybuchnęłam śmiechem. W dobrych humorach doszliśmy do tej jakże cholernie nudnej szkoły. Na pierwszy ogień szła matematyka, czyli najgorsze co może być. Wszyscy oprócz mnie mieli już swoje książki, więc żeby się nie spóźnić poszliśmy w strone mojej szafki. Na miejscu do chłopaków podeszła jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna i z wyglądu też miła. Każdego po kolei przytuliła i po chwili spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Hej, jestem Ana - powiedziała i wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Hej, Nicole. Miło cię poznać. Przyjaźnicie się? - spytałam dziewczyny pokazując przy okazji na chłopaków stojących, za nią.
- Tak znam tych debili od trzech lat, a nadal zachowują się jak na początku - powiedziała ze śmiechem, ponieważ chłopcy oburzyli się na jej słowa - są jak takie duże dzieci.
- Aham. To fajnie wiedzieć, z kim się zadaję - uśmiechnęłam się do niej- idziemy? Musze sobie zająć miejsce.
- Możesz usiąść ze mną - zaproponowała Ana, na co od razu się zgodziłam. Wzięłam książkę, zamknęłam szafkę i mogliśmy iść. Boże co to był za koszmar! Baba od matmy wygląda centralnie jak czarownica. Ma duży, garbaty nos do tego czarne włosy i stare długie sukienki. Jak ktoś piśnie choćby słowem, to trzaska tym swoim kijem, czy czymś tam. Po matmie na szczęście były już luźniejsze lekcje typu angielski,wf czy biologia. Na biologi usiadłam z Harrym, co było potwornym błędem. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś tak zboczonego jak on. Ale dobre było, w tym to że całą lekcje płakałam ze śmiechu. Lekcje skończyły się o 14. Całą siódemką wyszliśmy przed szkołę i oczywiście towarzyszył nam śmiech dopóki nie podeszła blondi.
- Hej Niall'erku. Co słychać skarbie? - powiedziała do Niall'a i zaczęła się do niego przytulać. Niall stał z szeroko otwartymi oczami i patrzył na nas takim wzrokiem, który błagał o ratunek.
- Nie widzisz, że on cie nie chce? - spytałam.
- A ciebie kto pytał o zdanie? - powiedziała znacznie się do mnie zbliżając.
- On błagał o ratunek, a ja mu się nie dziwie. Bo gdyby do mnie takie gówno jak ty się zbliżało, to bym wiała jak najdalej - odpowiedziałam, a ona popatrzyła się na mnie zabójczym wzrokiem i poszła.
- Dzięki Nicole - powiedział chłopak z uśmiechem
- Spoko. Dobra ja spadam. Pa wam - odpowiedziałam i się pożegnałam.
- Poczekaj, odprowadzimy cię - powiedział Harry - a tak przy okazji, to robimy dzisiaj impreze. Wpadniesz?
- No sama nie wiem.
- Nie daj się prosić - powiedział z uśmiechem Zayn.
- No okej, przyjdę - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam - a ty też będziesz? - spytałam jeszcze Any
- Obowiązkowo - zapewniła i pożegnawszy się ruszyła w swoją stronę. Do domu odprowadzili mnie chłopcy, a Louis co chwile robił sobie żarty. Ten chłopak ma niesamowite poczucie humoru. Pod domem się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Przed drzwiami zapomniałam, że nie wiem gdzie oni mieszkają. Co ze mnie za idiotka! Stwierdziłam w myślach i szybko się odwróciłam.
- Chłopaki! - krzyknęłam, a ci jak na rozkaz się odwrócili - nie wiem gdzie mieszkacie - powiedziałam, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Bądź gotowa na 20, przyjadę po ciebie - krzyknął uśmiechnięty Niall. Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam do domu - Hej, już jestem!
- No hej, Jak w szkole? - spytał tata siedząc na kanapie w salonie.
- Zabawnie, ale baba od matmy to jakiś koszmar - zaśmiałam się - Jest mama?
- Tak szykuje obiad w kuchni - odpowiedział i uśmiechnął się ciepło w moją stronę.
- Kochanie możesz pójść po Mirandę? Za 5 minut obiad będzie gotowy - poprosiła mama, wychylając się z kuchni. Ja nie odpowiedziałam, tylko od razu ruszyłam do góry. Miranda siedziała w swoim pokoju i oglądała Disney'a
- Mir chodź na dół, bo obiad za chwilę - powiedziałam zaglądając do jej pokoju. Nie czekając na odpowiedź poszła do siebie szybko się przebrać. W wygodniejszych już ciuchach zeszłam na dół. Gdy powoli kończyliśmy jeść, postanowiłam zapytać rodziców o imprezę.
- Słuchajcie, bo jest taka sprawa - zaczęłam niepewnie - bo moi znajomi organizują dzisiaj imprezę. Mogłabym pójść? - dokończyłam, prawie na jednym wdechu.
- Konieczna jest ta impreza? - zapytał tato z pretensjami.
- Nie, no pewnie że nie. Lepiej będzie jak zostanę w domu, bez znajomych. Będę przesiadywać dzień i noc nad książkami i z nikim się nie będę kontaktować. Bo po co? - odpowiedziałam, niezbyt miłym tonem głosu.
- Oj Josh, ona ma racje. Powinieneś się cieszyć, że ma nowych znajomych - powiedziała mama do taty - Ja się kochanie zgadzam - dokończyła z przyjaznym uśmiechem, już w moją stronę.
- Zgoda, ale o 01 widzę cie z powrotem - zgodził się tato.
- Dziękuje wam! - prawie wykrzyczałam i przytuliłam rodziców. Talerz odstawiłam do zmywarki i szybko pobiegłam do góry. Była już 15.30 więc postanowiłam wziąć długą i ciepłą kąpiel. Z wanny wyszłam dopiero o 18, bo woda zrobiła się już zimna. W łazience założyłam już bieliznę i w tym poszłam szukać jakieś stroju. Przed szafą spędziłam jakieś pół godziny, aż w końcu wybrałam. Wróciłam do łazienki, wyprostowałam włosy i zrobiłam bardzo delikatny makijaż. Wszystko zajęło mi może jakieś 45 minut. No to teraz czas na strój - pomyślałam. Założyłam wcześniej wybrane ubrania i wróciłam do pokoju. Popryskałam się perfumami, wzięłam telefon i zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam i wpuściłam Niall'a do środka.
- Ładnie wyglądasz - stwierdził z uśmiechem.
- Dzięki. Tato, mamo wychodzę! - krzyknęłam do rodziców, a po chwili do nas przyszedł mój tato.
- Masz nie pić i wrócić o 01, jasne?
-Tak tato, pamiętam - odpowiedziałam ze znudzeniem.
- Dostarcz mi ją bezpiecznie do domu - powiedział do chłopaka, a ja myślałam że spalę się ze wstydu.
- Obiecuje - odpowiedział blondyn z pół uśmiechem na ustach.
- Pa tato - powiedziałam na odchodne i wyszłam zamykając drzwi - sorry za niego, ale on tak już ma.
- Jak każdy ojciec.
- W sumie to racja.
- Chodź, bo impreza się już zaczęła - powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu. Po 10 minutach drogi byliśmy na miejscu. Ich dom był OGROMNY! No ale co się dziwić, na tych sąsiednich ulicach, to wszystkie domy takie są. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który pociągnął mnie za rękę w stronę domu.Ludzi było multum, ledwo mogliśmy się przecisnąć, ale jakoś daliśmy radę. W kuchni zastaliśmy całą piątke.
- Hej, dużo macie tych znajomych - zaśmiałam się.
- Połowy i tak nie znamy - odpowiedział ze śmiechem Zayn - chcesz się czegoś napić? Jakiś drink?
- Na razie dziękuje.
- Chodź potańczyć - krzyknęła Ana i pociągnęła mnie na sam środek ' parkietu'. Przetańczyłyśmy razem mnóstwo piosenkę do tego świetnie się bawiąc. Gdy już miałyśmy dosyć, poszłyśmy w miejsce gdzie było mniej ludzi, trochę odpocząć. Miałyśmy dobry widok na parkiet i mogłyśmy patrzeć jak trochę wstawieni chłopcy sobie tańczą. Na początku tańczył Zayn z Harrym. I muszę przyznać, że wyglądało to komicznie. Widać po nich, że są już wstawieni. No ale niech się bawią. Gdy w głośnikach zabrzmiała inna melodia, dołączyła do nich pozostała trójka. Wszyscy oprócz Liam'a byli wstawieni, ale jak widać beż alkoholu też można się bawić. Gdy i ta piosenka się skończyła, chłopcy zakończyli swoje przedstawienie i ruszyli w naszą stronę.- I jak się bawisz Niki? - zapytał Harry
- Świetnie, ale jak widzę ty lepiej - zaśmiałam się widząc jak przewracają mu się oczy.
- Chodź zatańczyć Niki - powiedział Zayn ciągnąc mnie za sobą na parkiet. Mimo że był pijany, to nie bardzo było to po nim widać. Przetańczyliśmy razem z cztery piosenki i mieliśmy dosyć. Połowa ludzi już pozasypiała na podłodze. Na telefonie zobaczyłam, że jest już za pięć 01 i postanowiłam się zbierać.
- Ja się zbieram, do jutra - powiedziałam żegnając się z nimi.
- Samej cię nie puszcze - powiedział Liam idąc za mną - podwiozę cie do domu.- To nie problem?
- No co ty - uśmiechnął się szeroko. Poszliśmy do jego auta a po 5 minutach byliśmy u mnie.
- Dzięki Liam. Do zobaczenia - powiedziałam wychodząc z jego auta. Na odchodne mu jeszcze pomachałam i weszłam do domu. Od razu poszłam się przebrać i wykończona całym dniem, padłam na łóżko od razu zasypiając.
**************************************************************
Jeeeest!! Wreszcie go skończyłam :D Końcówkę zwaliłam masakrycznie ;// ale ważne że rozdział jest ^.^
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
to na serio bardzo motywuje :))
A to nowa bohaterka :
Ana Jones
Przyjaciółka chłopaków, a teraz także Nicole. Bardzo towarzyska, miła i pomocna. Ma bardzo dobre stopnie w szkole.

No w końcu udało mi się przeczytać!! :D Naprawdę świetne opowiadanie, w niektórych momentach śmiałam się jak taka nienormalna. xD
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę doczekać się NN, no i naszego wspólnego projektu. :D Życzę weny, Moniś. :***
Naprawdę super rozdział ^^
OdpowiedzUsuńDziękuje wam :**** i Paula mam nadzieję że będzie :D
OdpowiedzUsuń