czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 1

Dzisiaj przedostatni dzień wakacji. Właśnie dzisiaj skończy się moje stare życie. Dlaczego? Ponieważ moi rodzice postanowili się wyprowadzić do Londynu. Bardzo podoba mi się to miasto, ale nie rozumiem po co od razu się wyprowadzać. Ja mam tu przyjaciół, szkołę. Z resztą moja siostra to samo. Rodzice mają tu dobrze płatną pracę i niczego nam nie brakuje. Próbowałam ich jakoś przekonać, żebyśmy tu jednak zostali, ale nic to nie dało. Zasnęłam dopiero nad ranem, ponieważ do późna się pakowałam i rozmawiałam z przyjaciółką przez skype'a. Nagle na twarzy poczułam ostre promienie słońca. Od razu wzięłam poduszkę i zakryłam sobie nią twarz
- Wstawaj Nicole, musisz zjeść śniadanie bo niedługo jedziemy - powiedziała moja mama
- Ale ja chcę spać - odpowiedziałam
- Bez gadania kochana. W tej chwili idziesz się ubrać i zaraz widzę cię na śniadaniu - powiedziała i wyszła. Ja niechętnie wzięłam poduszkę z twarzy, podniosłam się i spojrzałam na zegarek, na którym widniała godzina 08.30. Wczoraj na krześle zostawiłam sobie ubrania na dzisiaj. Wzięłam zestaw i udałam się do łazienki, która na szczęście byłą w moim pokoju. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i weszłam do pokoju. Zabrałam swój telefon spod poduszki i schodząc na dół po schodach włożyłam go do tylnej kieszeni. Usiadłam przy stolę, a moja mama podała mi sok i kanapkę z pomidorem.
- Naprawdę musimy się tam przeprowadzać? - zapytałam już chyba po raz setny moich rodziców
- Tak. Zobaczysz będzie fajnie - odpowiedziała mi moja mama
- A co tam ma być fajnego? Nikogo tam nie znam, będę musiała chodzić tam jeszcze do szkoły. Wszystko będzie inaczej.
- Na pewno poznasz kogoś fajnego, znajdziesz nowe koleżanki. A szkoła jak szkoła, przyzwyczaisz się - odezwał się mój tata, czytając jakąś gazetę - tylko nie sprowadzaj do domu chłopaków.
- Tato! Mi chłopacy w głowie nie siedzą.
- No wcale - odezwała się moja młodsza siostra
- Nie odzywaj się ty mała glizdo - powiedziałam a po chwili mój tata zmierzył mnie wzrokiem, al nic nie powiedział. Śniadanie dokończyłam już się nie odzywając. Talerz i kubek włożyłam do zlewu i poszłam do swojego pokoju. Chodziłam w kółko sprawdzając, czy niczego nie zostawiłam, aż do mojego pokoju wszedł mój tato
- Masz wszystko? - spytał
- Tak. Możesz wziąć torbę - powiedziałam a on to zrobił. Wzięłam jeszcze tylko torebkę i ruszyłam za nim, a po chwili siedziałam już w samochodzie. Na lotnisko dojechaliśmy po 30 minutach. Od razu udaliśmy się na odprawę, a po chwili mogłam siedzieć już w samolocie. Gdy wystartowaliśmy, włożyłam słuchawki w uszy i zasnęłam. Obudziłam się dopiero wtedy kiedy moja mama mnie szturchnęła, że lądujemy. Ze wszystkimi bagażami udaliśmy się do jakiegoś samochodu i pojechaliśmy. Podróż trwała jakieś 40 minut, ale mój tyłek zdążył już z cierpnąć.

- No kochane, jesteśmy - powiedział mój tato i wysiedliśmy z samochodu. Gdy zobaczyłam dom, to szczęka mi opadła. Był przecudny. Z resztą w okół znajdowały się same takie piękne i drogie domy.
- Tato, on musiał kosztować fortunę - powiedziałam, będąc cały czas w wielkim szoku
- Dla was wszystko, słońce - odpowiedział i przyjaźnie się uśmiechnął.
Dom był biało - brązowy, dwupiętrowy z garażem. Wszystko z zewnątrz było piękne. Zielona trawa z kwiatkami, drzewa. Razem z walizką weszłam do środka. Po prostu dech w piersiach mi zaparło. Korytarz z dużym holem, kawałek dalej duży salon a obok jadalnia. Wszystko w jasnych kolorach. Kuchnia też była piękna. Drewniane szafki z białymi blatami. Była też wysepka i oczywiście duża lodówka.
- Kochanie idź do swojego pokoju. Ostatni po prawej - powiedział mój tata wchodząc do kuchni. Ja szybko pobiegłam zobaczyć mój pokój. Gdy tylko otworzyłam drzwi, zamarłam. Duże dwuosobowe łóżko stało pod ścianą koło okna. Naprzeciwko wisiał wielki telewizor, na drugiej ścianie było biurko, a obok drzwi. W pokoju były dwie pary drzwi, gdy otworzyłam pierwsze znalazłam garderobę, więc za drugimi musiała się kryć łazienka. Oby dwa te pomieszczenia były duże z czego się oczywiście cieszyłam. Od razu wzięłam się za rozpakowywanie moich ubrań. Skończyła wszystko układać po 2 godzinach i postanowiłam zejść na dół. Mama była akurat w kuchni i przygotowywała kolację.
- Hej mamuś, pomoc ci? - spytałam
- Możesz porozkładać talerze i kubki - odpowiedziała krojąc chleb - i jak ci się podoba?
- Wszystko jest takie piękne i pewnie drogie. Jak na razie dobrze się zapowiada - odpowiedziałam i z uśmiechem usiadłam do stołu.
- Jutro z tatą musimy iść do pracy więc zostaniecie same, dobrze?
- No pewnie. A o której wrócicie?
- Po południu chyba, a co?
- A nic chciałam pozwiedzać
- Postaramy się być jak najwcześniej - odpowiedziała uśmiechając się i położyła kolację na stół. Po chwili w jadalni pojawili się tata z Mirandą i mogliśmy jeść. Gdy skończyłam, odłożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie. Włączyłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Weszłam na tt i fb. Popisałam chwilę ze znajomymi z Polski i wyłączyłam sprzęt. Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w piżamę. Położyłam się do łóżka i po 10 minutach smacznie spałam.


***********************************************************************
No to pierwszy rozdział już jest :D Mam nadzieję, że się spodoba i liczę na komentarze ;)

A tu jeszcze zdjęcia
kuchnia :




salon :




2 komentarze:

  1. Ciekawie się zapowiada.Masz fajny styl pisania.Będe na pewno czytać. :3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie to cieszy :D i dziękuje ;))

    OdpowiedzUsuń