poniedziałek, 15 lipca 2013

NOWY BLOG ! ! !

Razem z Pauliną i Julią postanowiłyśmy założyć bloga z imginami :D

Będą one nie tylko o One Direction ale także o .... WAMPIRACH! ! ! :D

Będą i długie i krótkie imaginy i niekiedy nawet może połączymy chłopców z 1D z wampirami :))

Serdecznie was zapraszam :** A tu macie linka : http://imagine-world-byvampire1d.blogspot.com/

Mam nadzieję, że wpadniecie :D

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 4

- Nicole ktoś do ciebie - powiedział tata, gdy otworzył drzwi.
- Do mnie? - spytałam sama siebie. Wstałam od stołu i podeszłam do drzwi, w których ujrzałam Niall'a - Co ty tutaj robisz?
- Hej, przyszedłem po ciebie, bo pomyślałem, że może pójdziemy razem do szkoły - odpowiedział z uśmiechem na twarzy.
- Eee... no to wejdź - powiedziałam i wpuściłam go do środka, a sama poszłam po plecak i do rodziców - Tato ja dzisiaj pójdę z Niall'em do szkoły.
- No dobrze. O której będziesz w domu? - spytał.
- Nie wiem jeszcze o której kończę. Paa - odpowiedziałam i poszłam do Niall'a.
- Idziemy? - zapytał chłopak.
- Tak, tak chodź - odpowiedziałam mu i ruszyliśmy do szkoły.
- To co u ciebie słychać? - Niall przerwał tą niezręczną ciszę.
- Ogólnie to.. - nie dokończyłam, ponieważ zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam że to moja najlepsza przyjaciółka, więc od razu odebrałam - Hej kochanie. Co słychać?....

# Oczami Niall'a

- Ogólnie to..- nie dokończyła, ponieważ zadzwonił jej telefon - Hej kochanie. Co słychać? - przywitała się z kimś. Zgaduję, że to jej chłopak. Myślałem, że nikogo nie ma. Że będę miał u niej szanse, a teraz to wszystko przepadło. Mimo, tego że znamy się ze dwa dni, to ja już coś do niej poczułem. Nie wiem czy się zakochałem, czy zauroczyłem, ale na pewno coś z tych rzeczy. Może uda mi się coś zrobić, żeby się pokłócili, albo... HORAN OGARNIJ SIĘ! Skarciłem się w myślach. Nie mogę jej tego zrobić, muszę udawać, że jest tylko moją koleżanką. Będzie ciężko, ale postaram się. Właśnie skończyła rozmawiać i telefon schowała delikatnie do kieszeni. Spojrzała na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami, a ja zaniemówiłem.
- Żyjesz? - zapytała, gdy ja wpatrywałem się w nią bez słowa.
- Eee.. co? A, tak tak - zdołałem odpowiedzieć, a do nas dołączyli chłopacy.

# Oczami Nicole

- Hej chłopaki - przywitałam się z nimi, a ci się dziwnie na mnie spojrzeli.
- Co ci się stało? - zapytał loczek z dziwną miną.
- Ty jesteś dla nas miła? - pytał mulat.
- A co w tym dziwnego? Taka fajna dziewczyna i ma nie być miła? - powiedział im Liam, a do mnie szeroko się uśmiechnął.
- Przepraszam, że wczoraj taka byłam, ale tamten plastik mnie wkurzył. Przeważnie jestem milsza - odpowiedziałam i ciepło się uśmiechnęłam.
- Nic się przecież nie stało. Następnym razem my staniemy w twojej obronie - powiedział Zayn, przy okazji pokazując coś podobnego do karate. Tak mi się przynajmniej wydawało.
- Wiesz Zayn to nasz tak Bad Boy - odpowiedział z lekkim rozbawieniem Louis, a ja wybuchnęłam śmiechem. W dobrych humorach doszliśmy do tej jakże cholernie nudnej szkoły. Na pierwszy ogień szła matematyka, czyli najgorsze co może być. Wszyscy oprócz mnie mieli już swoje książki, więc żeby się nie spóźnić poszliśmy w strone mojej szafki. Na miejscu do chłopaków podeszła jakaś dziewczyna. Była bardzo ładna i z wyglądu też miła. Każdego po kolei przytuliła i po chwili spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Hej, jestem Ana - powiedziała i wyciągnęła rękę w moją stronę.
- Hej, Nicole. Miło cię poznać. Przyjaźnicie się? - spytałam dziewczyny pokazując przy okazji na chłopaków stojących, za nią.
- Tak znam tych debili od trzech lat, a nadal zachowują się jak na początku - powiedziała ze śmiechem, ponieważ chłopcy oburzyli się na jej słowa - są jak takie duże dzieci.
- Aham. To fajnie wiedzieć, z kim się zadaję - uśmiechnęłam się do niej- idziemy? Musze sobie zająć miejsce.
- Możesz usiąść ze mną - zaproponowała Ana, na co od razu się zgodziłam. Wzięłam książkę, zamknęłam szafkę i mogliśmy iść. Boże co to był za koszmar! Baba od matmy wygląda centralnie jak czarownica. Ma duży, garbaty nos do tego czarne włosy i stare długie sukienki. Jak ktoś piśnie choćby słowem, to trzaska tym swoim kijem, czy czymś tam. Po matmie na szczęście były już luźniejsze lekcje typu angielski,wf czy biologia. Na biologi usiadłam z Harrym, co było potwornym błędem. Jeszcze nigdy nie spotkałam kogoś tak zboczonego jak on. Ale dobre było, w tym to że całą lekcje płakałam ze śmiechu. Lekcje skończyły się o 14. Całą siódemką wyszliśmy przed szkołę i oczywiście towarzyszył nam śmiech dopóki nie podeszła blondi.
- Hej Niall'erku. Co słychać skarbie? - powiedziała do Niall'a i zaczęła się do niego przytulać. Niall stał z szeroko otwartymi oczami i patrzył na nas takim wzrokiem, który błagał o ratunek.
- Nie widzisz, że on cie nie chce? - spytałam.
- A ciebie kto pytał o zdanie? - powiedziała znacznie się do mnie zbliżając.
- On błagał o ratunek, a ja mu się nie dziwie. Bo gdyby do mnie takie gówno jak ty się zbliżało, to bym wiała jak najdalej - odpowiedziałam, a ona popatrzyła się na mnie zabójczym wzrokiem i poszła.
- Dzięki Nicole - powiedział chłopak z uśmiechem
- Spoko. Dobra ja spadam. Pa wam - odpowiedziałam i się pożegnałam.
- Poczekaj, odprowadzimy cię - powiedział Harry - a tak przy okazji, to robimy dzisiaj impreze. Wpadniesz?
- No sama nie wiem.
- Nie daj się prosić - powiedział z uśmiechem Zayn.
- No okej, przyjdę - powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam - a ty też będziesz? - spytałam jeszcze Any
- Obowiązkowo - zapewniła i pożegnawszy się ruszyła w swoją stronę. Do domu odprowadzili mnie chłopcy, a Louis co chwile robił sobie żarty. Ten chłopak ma niesamowite poczucie humoru. Pod domem się pożegnaliśmy i każdy poszedł w swoją stronę. Przed drzwiami zapomniałam, że nie wiem gdzie oni mieszkają. Co ze mnie za idiotka! Stwierdziłam w myślach i szybko się odwróciłam.
- Chłopaki! - krzyknęłam, a ci jak na rozkaz się odwrócili - nie wiem gdzie mieszkacie - powiedziałam, a oni wybuchnęli śmiechem.
- Bądź gotowa na 20, przyjadę po ciebie - krzyknął uśmiechnięty Niall. Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam do domu - Hej, już jestem!
- No hej, Jak w szkole? - spytał tata siedząc na kanapie w salonie.
- Zabawnie, ale baba od matmy to jakiś koszmar - zaśmiałam się - Jest mama?
- Tak szykuje obiad w kuchni - odpowiedział i uśmiechnął się ciepło w moją stronę.
- Kochanie możesz pójść po Mirandę? Za 5 minut obiad będzie gotowy - poprosiła mama, wychylając się z kuchni. Ja nie odpowiedziałam, tylko od razu ruszyłam do góry. Miranda siedziała w swoim pokoju i oglądała Disney'a
- Mir chodź na dół, bo obiad za chwilę - powiedziałam zaglądając do jej pokoju. Nie czekając na odpowiedź poszła do siebie szybko się przebrać. W wygodniejszych już ciuchach zeszłam na dół. Gdy powoli kończyliśmy jeść, postanowiłam zapytać rodziców o imprezę.
- Słuchajcie, bo jest taka sprawa - zaczęłam niepewnie - bo moi znajomi organizują dzisiaj imprezę. Mogłabym pójść? - dokończyłam, prawie na jednym wdechu.
- Konieczna jest ta impreza? - zapytał tato z pretensjami.
- Nie, no pewnie że nie. Lepiej będzie jak zostanę w domu, bez znajomych. Będę przesiadywać dzień i noc nad książkami i z nikim się nie będę kontaktować. Bo po co? - odpowiedziałam, niezbyt miłym tonem głosu.
- Oj Josh, ona ma racje. Powinieneś się cieszyć, że ma nowych znajomych - powiedziała mama do taty - Ja się kochanie zgadzam - dokończyła z przyjaznym uśmiechem, już w moją stronę.
- Zgoda, ale o 01 widzę cie z powrotem - zgodził się tato.
- Dziękuje wam! - prawie wykrzyczałam i przytuliłam rodziców. Talerz odstawiłam do zmywarki i szybko pobiegłam do góry. Była już 15.30 więc postanowiłam wziąć długą i ciepłą kąpiel. Z wanny wyszłam dopiero o 18, bo woda zrobiła się już zimna. W łazience założyłam już bieliznę i w tym poszłam szukać jakieś stroju. Przed szafą spędziłam jakieś pół godziny, aż w końcu wybrałam. Wróciłam do łazienki, wyprostowałam włosy i zrobiłam bardzo delikatny makijaż. Wszystko zajęło mi może jakieś 45 minut. No to teraz czas na strój - pomyślałam. Założyłam wcześniej wybrane ubrania i wróciłam do pokoju. Popryskałam się perfumami, wzięłam telefon i zeszłam na dół, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko je otworzyłam i wpuściłam Niall'a do środka.
- Ładnie wyglądasz - stwierdził z uśmiechem.
- Dzięki. Tato, mamo wychodzę! - krzyknęłam do rodziców, a po chwili do nas przyszedł mój tato.
- Masz nie pić i wrócić o 01, jasne?
-Tak tato, pamiętam - odpowiedziałam ze znudzeniem.
- Dostarcz mi ją bezpiecznie do domu - powiedział do chłopaka, a ja myślałam że spalę się ze wstydu.
- Obiecuje - odpowiedział blondyn z pół uśmiechem na ustach.
- Pa tato - powiedziałam na odchodne i wyszłam zamykając drzwi - sorry za niego, ale on tak już ma.
- Jak każdy ojciec.
- W sumie to racja.
- Chodź, bo impreza się już zaczęła - powiedział i wsiedliśmy do jego samochodu. Po 10 minutach drogi byliśmy na miejscu. Ich dom był OGROMNY! No ale co się dziwić, na tych sąsiednich ulicach, to wszystkie domy takie są. Z zamyśleń wyrwał mnie Niall, który pociągnął mnie za rękę w stronę domu.Ludzi było multum, ledwo mogliśmy się przecisnąć, ale jakoś daliśmy radę. W kuchni zastaliśmy całą piątke.
- Hej, dużo macie tych znajomych - zaśmiałam się.
- Połowy i tak nie znamy - odpowiedział ze śmiechem Zayn - chcesz się czegoś napić? Jakiś drink?
- Na razie dziękuje.
- Chodź potańczyć - krzyknęła Ana i pociągnęła mnie na sam środek ' parkietu'. Przetańczyłyśmy razem mnóstwo piosenkę do tego świetnie się bawiąc. Gdy już miałyśmy dosyć, poszłyśmy w miejsce gdzie było mniej ludzi, trochę odpocząć. Miałyśmy dobry widok na parkiet i mogłyśmy patrzeć jak trochę wstawieni chłopcy sobie tańczą. Na początku tańczył Zayn z Harrym. I muszę przyznać, że wyglądało to komicznie. Widać po nich, że są już wstawieni. No ale niech się bawią. Gdy w głośnikach zabrzmiała inna melodia, dołączyła do nich pozostała trójka. Wszyscy oprócz Liam'a byli wstawieni, ale jak widać beż alkoholu też można się bawić. Gdy i ta piosenka się skończyła, chłopcy zakończyli swoje przedstawienie i ruszyli w naszą stronę.
- I jak się bawisz Niki? - zapytał Harry
- Świetnie, ale jak widzę ty lepiej - zaśmiałam się widząc jak przewracają mu się oczy.
- Chodź zatańczyć Niki - powiedział Zayn ciągnąc mnie za sobą na parkiet. Mimo że był pijany, to nie bardzo było to po nim widać. Przetańczyliśmy razem z cztery piosenki i mieliśmy dosyć. Połowa ludzi już pozasypiała na podłodze. Na telefonie zobaczyłam, że jest już za pięć 01 i postanowiłam się zbierać.
- Ja się zbieram, do jutra - powiedziałam żegnając się z nimi.
- Samej cię nie puszcze - powiedział Liam idąc za mną - podwiozę cie do domu.
- To nie problem?
- No co ty - uśmiechnął się szeroko. Poszliśmy do jego auta a po 5 minutach byliśmy u mnie.
- Dzięki Liam. Do zobaczenia - powiedziałam wychodząc z jego auta. Na odchodne mu jeszcze pomachałam i weszłam do domu. Od razu poszłam się przebrać i wykończona całym dniem, padłam na łóżko od razu zasypiając.

**************************************************************
 Jeeeest!! Wreszcie go skończyłam :D Końcówkę zwaliłam masakrycznie ;// ale ważne że rozdział jest ^.^

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
to na serio bardzo motywuje :))

A to nowa bohaterka :



Ana Jones

Przyjaciółka chłopaków, a teraz także Nicole. Bardzo towarzyska, miła i pomocna. Ma bardzo dobre stopnie w szkole.

niedziela, 7 lipca 2013

Rozdział 3

Rano smacznie sobie spałam dopóki moja mama nie wparowała do mojego pokoju. Gdy tylko usłyszałam jak drzwi się otwierają, to zakryłam się cała kołdrą.
- Nie ma spania. Wstawaj bo się spóźnisz na pierwszy dzień - powiedziała, odsłoniła okna w pokoju i wyszła.
- Jak ja nienawidzę szkoły - mówiłam pod nosem podnosząc się z łóżka. Z szafy zabrałam ubrania i ruszyłam do łazienki. Tam umyłam zęby, ubrałam się i wyprostowałam włosy. Wchodząc do pokoju zabrałam plecak i telefon i zeszłam na dół na śniadanie.
- Jedz szybko to was zawiozę - powiedział tata czytając gazetę
- A muszę tam iść? Mam dosyć szkoły - marudziłam.
- My w twoim wieku....- mówił tata.
- Tak nie marudziliśmy i skończyliśmy szkołę - dokończyłam razem z moją siostrą, on na nas popatrzył, a mama się zaśmiała.
- Dobra koniec, jedzcie już bo się spóźnicie - powiedziała mama, a my wszyscy wstaliśmy i wyszliśmy z domu udając się do samochodu taty. Po 15 minutach byliśmy pod moją szkołą.
- Dzięki tato - powiedziałam wychodząc i udałam się w stronę tej nędznej szkoły. Od razu gdy weszłam udałam się do sekretariatu i tam załatwiłam sobie plan lekcji i kod do szafki. Szczerze mówiąc to wielka była ta szkoła. Nie bardzo mogłam się połapać gdzie co jest, ale wiedziałam że jest tam wiele pustych lasek. Gdy w końcu znalazłam swoją szafkę, musiałam zmierzyć się z jakimiś typkami, którzy mi ją zastawili.
- Możesz się odsunąć, chcę dojść do swojej szafki - powiedziałam patrząc na chłopaka
- Czyżby nowa w szkole? - spytał odsuwając się.
- A co cie to interesuje? - zapytałam już gdy wyjęłam potrzebne mi książki i zamknęłam szafkę.
- Nie tak ostro mała - odpowiedział z głupim uśmieszkiem.
- Mała to jest twoja pała - powiedziałam, a jemu szczęka opadła. Na te słowa jego koledzy zaczęli się śmiać, a ja odeszłam udając się w stronę klasy. Zdążył już zadzwonić, a ja jeszcze nie znalazłam klasy. Dopiero dotarłam do niej po 5 minutach, zapukałam w drzwi i weszłam do środka.
- Dzień dobry przepraszam za spóźnienie - powiedziałam do nauczyciela na wstępie
- Gdzie się panna szlajała? - zapytał
- Jestem nowa, nie mogłam znaleźć klasy
- Dobrze, usiądziesz z Horan'em, to ten blondyn - powiedział pokazując na chłopaka siedzącego w ostatniej ławce. Nie no ja to mam szczęście. Najpierw wpadł na mnie w sklepie, później dostałam od niego z piłki, a teraz mam z nim jeszcze siedzieć - pomyślałam i udałam się w stronę ławki.
- Hej, znowu się spotykamy - powiedział gdy tylko usiadłam.
- Mnie to jakoś nie cieszy - odpowiedziałam mu i udawałam że skupiam się na lekcji, tylko po to żeby z nim nie gadać. Ten nauczyciel tak przynudzał, że ledwo co udało mi się udawać, ale jakoś dałam radę i jak tylko zadzwonił dzwonek, ruszyłam w stronę drzwi. Teraz miała być godzina wychowawcza, a przerw ma tylko 5 minut, więc od razu udałam się na poszukiwanie klasy. Doszłam do niej akurat na dzwonek i weszłam zajmując sobie miejsce. Po chwili w klasie pojawili się wszyscy wraz z nauczycielką.
- Jak już pewnie wiecie mamy w klasie nową uczennicę, to Nicole Parker. Wiem, że może trudno ci się odnaleźć w tej szkole, dlatego Niall cię oprowadzi, po tej lekcji - powiedziała i pokazała na chłopaka. No nie wytrzymam, znowu one - pomyślałam, ale uśmiechnęłam się do nauczycielki.Całą lekcję przegadała o jakiś głupotach, ale nie bardzo wiem jakich, bo jej nie słuchałam. Po dzwonku wyszłam z klasy, a po chwili dogonił mnie Niall, chyba czy jakoś tak.
- To od czego zaczynamy? - spytał z uśmiechem, a za nim przyszła czwórka chłopaków.
- Od niczego. Sama sobie poradzę - powiedziałam i poszłam, a po chwili jakiś pustak walnął mi z bara
- Uważaj bo się połamiesz tępoto - powiedziałam odwracając się w jej stronę.
- Mówiłaś coś do mnie?
- Jak jesteś głucha to se uszy wyczyść - odpowiedziałam, a za mną stanęła banda tych chłopaków
- Jeszcze raz taki tekst to pożałujesz - powiedziała zbliżając się do mnie
- Weź już tyle nie mów bo ci się zęby spocą - gdy to usłyszeli to zaczęli się śmiać.
- Uważaj bo zaraz twoja buźka zostanie uszkodzona
- Twojej się już bardziej nie da, sorry
- Weź wracaj skąd przybyłaś, nie chcemy tutaj dziwek
- Spójrz w lustro to dziwke zobaczysz
- Wiesz ja się nie puszczam na lewo i prawo, musiałaś to po mamusi odziedziczyć
- Teraz to już przesadziłaś - powiedziałam i już się miałam na nią rzucić, ale ktoś odciągnął mnie do tyłu. Jak się okazało to był Niall, który chwycił mnie w pasie i zaczął cofać się w przeciwną stronę
- Puść mnie! Ja z nią jeszcze nie skończyłam - krzyczałam
- Nie bo jeszcze komuś się krzywda stanie
- Tak! Jej się stanie! Ja tą sukę zabiję - dalej krzyczałam i próbowałam się jakoś wyrwać. Po chwili zostałam uwolniona, ale dopiero tam gdzie nikogo nie było.
- Po coś mnie tu przyciągnął?
- Bo miałem cię oprowadzić, a jak byś jej coś zrobiła to i ja bym musiał tu siedzieć dłużej.
- Dobra nic jej już może nie zrobię, a teraz mogę już iść?
- Nie, miałem cię oprowadzić i to zrobię. Ale teraz poznaj chłopaków. To jest Harry, Louis, Liam i Zayn - powiedział pokazując po kolei na swoich kolegów.
- Masz niezłe teksty Niki - powiedział Zayn?
- Wiem, ale nie mów na mnie Niki
- To jak mam do ciebie mówić?
- No na przykład Nicole?? Serio jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? - odpowiedziałam i spojrzałam na niego
- Dobra skończcie. Chodź pokaże ci szkołę - powiedział Niall i ruszyliśmy. Po zwiedzaniu poszliśmy na resztę lekcji, a o 15 wreszcie mogłam iść do domu. Dotarłam do niego po jakiś 25 minutach. Gdy tylko weszłam, zostawiłam plecak na korytarzu i poszłam do kuchni, gdzie była moja mama.
- Hej mamo
- No hej. I jak tam w szkole? - spytała mieszając coś w garnku.
- No nawet spoko, ale za dużo tam pustaków. Już jedna ma u mnie na pieńku
- Mam nadzieję, że nie będę musiał pojawiać się w szkole?
- No nie wiem, raczej nie - odpowiedziałam i się zaśmiałam. Po chwili miałam już pyszny obiadek przed sobą. Gdy zjadłam, włożyłam talerz do zmywarki i poszłam do siebie do pokoju. Na całe szczęście nie miałam nic zadane, więc posiedziałam sobie przed laptopem przed tym przebierając się w dresy i czarną bokserkę. Po jakiś 2 godzinach zgłodniałam, a miałam straszną ochotę na żelki. Zeszłam na dół, ale w szafce ich nie było. Wróciłam się do pokoju, w którym przebrałam się w to i zeszłam na dół. Poprosiłam mamę żeby mi dała mi kasę i poszłam do sklepu. Po 15 minutach robiłam już zakupy, które składały się z żelek, czekolady i dwóch puszek Coli. Biorąc żelki zetknęłam się z kimś ręką. Okazało się że to Niall
- Znowu się tu spotykamy - powiedział z uśmiechem.
- Tak, mieszkasz gdzieś w okolicy?  - zapytałam
- Jakieś 15 minut drogi stąd, a ty?
- Ja też. Wesz co muszę już iść, do zobaczenia jutro w szkole - powiedziałam zabierając paczkę żelek i udałam się do kasy. Kawałek od sklepu ktoś do mnie podbiegł.
- Pomyślałem, że może cię odprowadzę, bo i tak idziemy w tą samą stronę - powiedział Niall
- Jak chcesz - odpowiedziałam i razem ruszyliśmy. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim o czym było można. Pod domu mu podziękowałam i zarówno ja jak i on ruszyliśmy w swoje strony. Gdy tylko zamknęłam drzwi pojawił się mój tata.
- Co to był za chłopak? - spytał
- Tato dlaczego mnie podglądałeś?
- Ja wcale nie podglądałem, ja tylko....- zaczął kręcić, chociaż i tak wiedziałam że podglądał
-Dobra dobra, nie tłumacz się. A ten chłopak to kolega z klasy, spotkałam go w sklepie i odprowadził mnie do domu, bo szliśmy w tą samą stronę - wytłumaczyłam mu i poszłam do swojego pokoju. Włączyłam sobie na laptopie jakiś film i zaczęłam jeść żelki, które niestety szybko się skończyły. Akurat gdy film się skończył, mama zawołała mnie na kolację. Szybko zjadłam, poszłam do siebie przebrać się piżamę i posiedziałam jeszcze trochę na necie, aż zrobiłam się śpiąca. Wyłączyłam laptopa i położyłam się w miękkim łóżku. Nie wiedząc nawet kiedy usnęłam.

***********************************************************

Wreszcie jest ten trzeci :D Trochę czasu zajęło mi pisanie, ale się udało ;)) Przepraszam za błędy i liczę na komentarze :DD Do następnej ^^

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 2

Dzisiaj miałam zamiar się wyspać, ale ktoś oczywiście musiał mi w tym przeszkodzić. Tym kimś była moja siostra, która zaczęła skakać po moim łóżku.
- Co chcesz Miranda? Nie widzisz, że jeszcze śpię? - spytałam, po tym jak już otworzyłam oczy.
- Nie ma płatków, a ja jestem głodna - odpowiedziała i usiadła na łóżku.
- A nie możesz zrobić sobie czegoś innego?
- Nie, pójdziesz do sklepu? Proszę - powiedziała i zrobiła oczy ze shrek'a.
- Oh no dobra, tylko muszę się ubrać  - odpowiedziałam siostrze, a ta wyszła zadowolona z mojego pokoju. Szybko udałam się do łazienki, wzięłam prysznic ubrałam się i zeszłam na dół. Z szafki na korytarzu wzięłam pieniądze i poszłam do salonu, gdzie siedziała moja siostra.
- Mirand ja idę, masz nikomu nie otwierać
- Dobrze, idź już - powiedziała i wróciła do oglądania bajek. Wychodząc zamknęłam dom i ruszyłam do sklepu. Tata jeszcze wczoraj tłumaczył mi gdzie to jest, ale dokładnie nie pamiętałam. Gdy tylko zobaczyłam sklep na horyzoncie, przyspieszyłam kroku. Wchodząc do niego zabrałam koszyki i ruszyłam po potrzebne rzeczy. Miałam już prawie wszystko, tylko brakowało mi nutelli. Przechodziłam właśnie przez jeden rząd regałów, aż ktoś o walnął mi z bara. Obróciłam się wściekła i powiedziałam
- Patrz jak łazisz. Oczu nie masz?
- Przepraszam, nie zauważyłem cię - odpowiedział chłopak z tlenionymi włosami - nic ci nie jest?
- Jak jeszcze widzisz żyję - odpyskowałam i obracając się ruszyłam. Teraz gdy już wszystko miałam udałam się do kasy. Zapłaciłam za zakupy i poszłam do domu. Po niespełna 15 minutach już byłam. Gdy moja siostra mnie tylko zobaczyła, ruszyła biegiem do kuchni i zrobiła sobie śniadanie w postaci płatków z zimnym mlekiem. Ja za to zrobiłam sobie tosty z nutellą i usiadłam przed telewizorem. Strasznie mi się nudziło wiec zaproponowałam siostrze, że się przejdziemy i trochę pozwiedzamy. Miranda od razu się zgodziła i poszła się ubrać. Na dworze zrobiło się cieplej niż rano, dlatego poszłam się przebrać w to i mogłyśmy ruszać. Zwiedzałyśmy już jakiś czas cały czas rozmawiając. Pytałam siostrę czy jej się tu podoba, czy cieszy się z nowej szkoły i w ogóle. Rozmowę przerwał nam mój telefon, okazało się że dzwoni nasza mama
- Tak mamo, co się stało?
- Hej, nic się nie stało, tylko rozmawiałam z tatą i pomyśleliśmy że wybierzemy się może dzisiaj na plaże? W końcu to wasz ostatni dzień wakacji, a jest strasznie gorąco.
- Świetny pomysł mamo. A wy jesteście już w domu?
- Nie zaraz kończę. A gdzie wy jesteście?
- No byłyśmy się z Mirandą przejść i właśnie wracamy do domu, więc od razu się przebierzemy
- Okej kochanie, my niedługo będziemy. Pa
- Pa - odpowiedziałam i się rozłączyłam, a moja siostra czekała, aż powiem jej o co chodzi
- Chodź młoda, idziemy bo jedziemy z rodzicami na plaże
- Ale fajnie - odpowiedziała i poszłyśmy. Po 10 minutach byłyśmy w domu i od razu poszłyśmy się przebrać. W łazience ubrałam to i zeszłam na dół, ponieważ usłyszałam, że przyszła mama.
- Jedzenie kupiłam już po drodze, więc możesz spakować to do jakiejś torby i wziąć koc, dobrze?
- Już się robi - odpowiedziałam, a mama ruszyła do góry, pewnie w celu przebrania się. Zrobiłam to o co mnie poprosiła i jak skończyłam poszłam po swoją torbę i telefon do góry. Gdy wszystko już miałam zeszłam znowu na dół. Poczekałam jeszcze chwilę na resztę i mogliśmy jechać. Od razu zdjęłam ciuchy i położyłam się z mamą na kocu który przed chwila rozłożyła, a tata z Mirandą poszli do wody. Włożyłam słuchawki do uszu i się opalałam. Nawet nie wiem kiedy mama dołączyła do taty i mojej siostry. Leżałam już tak jakiś czas, aż poczułam jak piłka ląduje na moim brzuchu, a chwile po niej pojawia się właściciel.
- Sorry za to - powiedział blondyn, który już dzisiaj wpadł na mnie w sklepie.
- Nie dość że nie umiesz chodzić, to jeszcze piłki nie potrafisz złapać - odpowiedziałam i usiadłam.
- Naprawdę przepraszam za to i za tamto w sklepie, śpieszyłem się po prostu
- Super, bierz mi to i zejdź mi z oczu - powiedziałam i podałam mu piłkę
- Czemu taka jesteś?
- Jaka niby?
- No taka oschła i zła
- Jestem jaka jestem, a ciebie to raczej nie powinno interesować skoro się nie znamy - odpowiedziałam blondynowi i z powrotem się położyłam - a teraz już idź bo mi słońce zasłaniasz - zrobił tak jak mówiłam. Jezu jak on mnie denerwuje, nie chcę go już więcej spotkać, bo nie wiem co zrobię. Leżałam tak i myślałam, aż poczułam że ktoś mnie niesie i szybko otworzyłam oczy. Okazało się że to mój tata, który chce mnie wrzucić do wody.
- Nie! Tato nie proszę! Ja nie chcę! - krzyczałam, ale na nic. Po chwili wylądowałam już w nie za ciepłej wodzie. Gdy tylko się wynurzyłam zaczęłam go chlapać i wskakiwać mu na plecy. Trochę się pobawiliśmy we wodzie i postanowiliśmy wracać do domu, bo jutro idziemy już do szkoły z młodą. Jak tylko dojechaliśmy poszłam wziąć ciepły prysznic i w piżamie zeszłam na kolację. Moja piżama składała się z krótkich spodenek i za dużej bluzki. Po kolacji poszłam do pokoju i włączyłam lapka. Jak zawsze weszłam na Twittera i Facebooka. Zobaczyłam, czy coś się dzisiaj działo, dodałam jeszcze tweeta i poszłam spać, wcześniej wyłączając komputer.

*****************************************************
No wreszcie jest. Miałam dodać go wcześniej, ale nie było mnie w domu. Jutro postaram się dodać jeszcze jeden, ale nic nie obiecuję. Przepraszam za błędy i zapraszam do komentowania. :))